dostosuj witrynę:
Nr 3/2019 Jaka edukacja?
1 Umiejętności projektowe przyszłości

Nr 3/2019 Jaka edukacja?

Biblioteka
  1. Wstęp

  2. Umiejętności projektowe przyszłości

  3. Edukacja projektantów wzornictwa wobec kryzysu

  4. Wobec świata na rozdrożu – nowe formy kształcenia dizajnerów

  5. Wyspa, czyli o metodyce kształcenia projektantów wzornictwa

  6. Utracone doświadczenie. Praktyczna edukacja projektowa w czasach cyfrowej rewolucji

  7. Społeczne oddziaływanie dizajnu – wnioski dla nauczania komunikacji wizualnej

  8. Kolorowa strona Bauhausu


1 Umiejętności projektowe przyszłości

W obliczu nadchodzących zmian i wyzwań przyszłości potrzebne i istotne będą trzy grupy kompetencji absolwenta kierunku projektowego: otwarty umysł, myślenie systemowe, podejście zwinne. Związane są one zarówno z podejściem dizajnera do projektu, do użytkowników, dla których tworzy, jak i do otaczającego go świata. 

W świecie rzemiosła, gdzie zmiany są powolne, system mistrz – uczeń działa dobrze. W postindustrialnym świecie, w którym zmiany są szybkie, system mistrz – uczeń zwykle pozostaje w tyle. Często uczeń wie więcej na temat nowych trendów i nowych narzędzi niż mistrz1.
Hugh Dubberly

Kevin Ho, prezes Huawei Consumer Business Group w jednym z wywiadów wspomniał, że „gdybyśmy wzięli człowieka sprzed 10 tysięcy lat, wcisnęli mu smartfon i pokazali samolot – byłby przerażony. A taka zmiana, taki skok technologiczny czeka nas w najbliższych dwóch, trzech dekadach. Ludzie mają prawo być przerażeni. Nie są, bo nie wiedzą, co się święci i jak zmieni się świat”2. Dla przykładu podam trzy nowinki, które wpadły do moich wiadomości w ciągu kilku godzin. Google skonstruował komputer z procesorem kwantowym Sycamore. Wykonał on w 200 sekund obliczenia, które poprzedniemu najszybszemu superkomputerowi świata zajęłyby 10 tysięcy lat3! Naukowcy ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Lozannie opracowali sztuczną skórę, która dostosowuje się do ruchu ciała i ulega odkształceniu4. Umożliwia także odbieranie dających naturalne odczucia bodźców (dotyku) w przestrzeni wirtualnej (VR). Scania natomiast, w swoim laboratorium przyszłości, opracowała i wykonała działającą w pełni autonomiczną ciężarówkę AXL5. Pojazd nie ma kabiny i umożliwia pracę w trudnych warunkach, które normalnie mogłyby zagrażać życiu kierowcy. Powyższe rozwiązania wciąż jeszcze pozostają na etapie testów, prób, prototypów, ale sam fakt, że jest ich tak dużo, pokazuje, kierunki, w których podąża nauka w obszarze łączenia badań i technologii.

Powyższe przykłady, i wiele innych o podobnych charakterze, docierają do mnie z coraz większą częstotliwością. Stanowią one źródło refleksji na temat przyszłości zawodu projektanta, umiejętności, które będą dla niego istotne, a także stały się podstawowym powodem do napisania niniejszego artykułu.

Zmiany i wyzwania jutra

W książce 21 lekcji na XXI wiek6 Yuval Noah Harari omawia i analizuje zjawiska, które wpływają na kształt świata, w którym dziś żyjemy, oraz kierunek jego zmian w przyszłości. Podkreśla, że nadal nie znamy odpowiedzi na największe problemy, które są dopiero przed nami. Nadal nie wiemy, jak zachować się w obliczu katastrofy ekologicznej i gigantycznego przełomu technicznego, które niewątpliwie nas czekają. Do tego dochodzi przeludnienie, nadprodukcja, konsumpcjonizm, bogacenie się rejonów uboższych, migracje etnicznie oraz gwałtowne tempo zmian naszego otoczenia. To tylko część problemów, które już zaczynają dotykać większej części świata, a wpływ mają na cały. Co więcej, rozwiązanie jednego z nich często sprawia, że w jego miejsce pojawia się kolejny, a czasem kilka nowych.

Informacje o zmianach, nowych zjawiskach i ich skutkach docierają do nas z różnych stron. Mam jednak wrażenie, że jako projektanci i dydaktycy zbyt mało rozmawiamy o skoku technologicznym, który nas czeka. Nadchodzące zmiany przyjmujemy jako kolejne pojawiające się trendy, rozumiane jako nowinki, ciekawostki. Nie poddajemy ich głębszej refleksji, nie analizujemy wpływu na to, jak i co będziemy projektować w przyszłości ani jak tego uczyć. A przecież żyjemy w chaotycznych i „zwinnych” czasach. Liczba zagrożeń i dystopicznych scenariuszy związanych z przyszłością wydaje się ogromna. Jednocześnie – zmieniając optykę na bardziej optymistyczną – liczba szans, nowych możliwości jest równie duża. Możemy coraz więcej i pozornie osiągamy coraz większą doskonałość. „Z czcicieli wiedzy i mądrości jako przymiotu ściśle związanego z osobowością znów stajemy się myśliwymi i zbieraczami, tym razem w elektronicznym lesie pełnym informacji”7.

W edukacji, czy na poziomie elementarnym, czy wyższym, wymusza to zmianę podejścia do nauczania oraz zmianę postawy zarówno uczącego, jak i uczniów. W większości obszarów edukacji nauczyciel nie jest w stanie, a wręcz nie powinien autorytarnie udzielać jedynej słusznej odpowiedzi. Tej zgodnej z kluczem. Nie może konkurować z internetem, bo sieć już dziś potrafi udzielić jej szybciej, trafniej, zgodnie z aktualnym stanem wiedzy. Uczeń natomiast nie powinien oczekiwać od nauczyciela, że ten jej udzieli, że pokaże palcem, jak ma być. Istotniejsze od wskazania odpowiedzi, kolejnego kroku, wydaje się wyznaczenie azymutu lub celu, do którego zmierzamy. Tym bardziej że otaczająca nas rzeczywistość walczy o naszą (czyli także studentów) uwagę wszelkimi środkami. Sukces zbyt często mierzy się ilością wyświetleń, pobrań, zainteresowania, a w zarządzaniu informacją hołduje się podejściu zwanemu ekonomią atencji (attention economy). Walutą takiego świata są czas i poświęcona uwaga. Koszt uboczny to zatracanie zdolności koncentracji, pogłębionej analizy i refleksji oraz silne przebodźcowanie. Dlatego rolą uczącego powinno być wykształcenie zdolności do koncentracji. W dzisiejszym świecie wyzwaniem jest przecież trwałe utrzymanie jej na obranym celu.

Na zachodzące we współczesnym świecie zmiany oraz idące za nimi wyzwania patrzę z perspektywy pracownika dydaktycznego Wydziału Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, będącego równocześnie praktykiem w obszarze zarządzania dizajnem i projektowania rynkowego. Pisząc o projektantach i projektowaniu, mam na myśli ten jego obszar, który związany jest z tworzeniem nowych lub doskonaleniem istniejących marek, produktów i usług. Przez ostatnie trzy lata uczestniczyłem w pracach zespołu do spraw programu i struktury, analizując nasze działania, działania innych wydziałów projektowych na świecie oraz wsłuchując się w głos absolwentów i studentów. Moja opinia w sprawie zmian programu nauczania, a szczególnie umiejętności, których powinniśmy uczyć, jest subiektywna, nie oddaje pełnego obrazu naszych obecnych dążeń oraz niekoniecznie jest zgodna z opinią koleżanek i kolegów z Wydziału.

Analiza raportów na temat edukacji projektowej oraz programów kształcenia innych uczelni artystycznych poza tym, że prowadzi do dosyć oczywistych wniosków na temat mnogości możliwych sposobów kształcenia, podobnie jak różne, a niekiedy sprzeczne są wobec nich oczekiwania, przede wszystkim zachęca do pytania nie tylko o to, jak powinien przebiegać proces kształcenia (struktura, program, realizacja), ale przede wszystkim o profil absolwenta. W jaką wiedzę i kompetencje wydział „wyposaży” go w trakcie studiów?

Charakter tego profilu powinien wynikać z profilu samego Wydziału – głównej idei, obszarów koncentracji, wyznawanych wartości, które umożliwią wskazanie wzorowej postawy absolwenta w odniesieniu do dyscypliny, a także otaczającego świata. Nie mam wątpliwości co do tego, że określenie tego celu i dobranie odpowiednich środków do jego osiągnięcia (a raczej osiągania) to niemałe wyzwanie. Niemniej wysiłek ten wydaje się konieczny, by Wydział nie stracił znaczenia dla kolejnych pokoleń projektantów.

„Człowiek musi bezustannie odkrywać, bo taka już jest jego natura”9

Jeszcze 30 lat temu komputer dla przeciętnego człowieka nie znaczył wiele więcej niż lepsza wersja maszyny do pisania. Dziś urządzenie to, w różnych swoich obliczach – od stacji roboczej, przez smartphone, do smartwatcha – pozwala nam załatwić większość codziennych spraw. Opłacić rachunki, „spotkać” się ze znajomymi, obejrzeć film, zamówić jedzenie, kupić buty itd. No właśnie, kto jeszcze 30 lat temu poważnie potraktowałby stwierdzenie, że będziemy kupować buty przez internet? Rozmawiając z różnymi osobami, w tym ze środowiska projektowego, wspominam o zmianach technologicznych, które nas czekają, trendach, które kształtują nasze życie. Do opowieści o autonomicznych pojazdach, o sklepach bez kasjerów, inteligentnych robotach w każdym domu moi rozmówcy często podchodzą sceptycznie, szczególnie w kontekście tego, że doświadczymy ich osobiście. „W Polsce? Może za 50 lat”. A przecież już dziś Gdańsk pilotażowo wdraża autonomiczny autobus10, sieć Żabka ma gotowy projekt samoobsługowych sklepów bez kasjerów, które zamierza wdrożyć jako standard obsługi11, a w wielu polskich domach można znaleźć inteligentne roboty kuchenne Thermomix, odkurzacze Roomba, które potrafią odtworzyć plan naszego mieszkanie i dokładnie same je odkurzyć, a także oczyszczacze powietrza, które dostosowują się do poziomu zanieczyszczenia i umożliwiają zdalne monitorowanie i zarządzanie stanem powietrza w naszym mieszkaniu.

Według wielu naukowców, inżynierów i osób zajmujących się pracami badawczo-rozwojowymi w obszarze nowych technologii istnieje duże prawdopodobieństwo, że automatyzacja i sztuczna inteligencja spowodują ogromne załamanie na rynku pracy. Profesor New York University Gary Marcus zaznacza, że „każdy, kto pracuje nad sztuczną inteligencją, wie, że komputery pokonają nas we wszystkim”12. Nie chodzi tu (jak sądzę) o anihilację gatunku ludzkiego, ale o fakt, że roboty i algorytmy będą od nas po prostu bardziej doskonałe – szybsze, mniej zawodne, skuteczniejsze, a w dłuższej perspektywie tańsze. Wiele z tych odkryć zabierze człowiekowi pracę. Ale czy na pewno? Według Harariego zapewne dotyczy to osób, które nie będą zdolne się przekwalifikować. Przed tymi, którzy będą otwarci na zmiany, pojawi się wiele nowych możliwości. Przykładem, który podaje, jest zastąpienie pilotów przez drony. Pracę stracą piloci, ale powstanie wiele nowych możliwości w zakresie konserwacji, zdalnego sterowania, analizowania danych oraz cyberbezpieczeństwa. Amerykańskie siły zbrojne w 2015 roku do obsługi każdego bezzałogowego drona potrzebowały 30 ludzi oraz kolejnych 80 do analizy zbieranych przez nie informacji. Ponadto w najbliższych dekadach wiele profesji będzie wymagało tego, by roboty i algorytmy pracowały „ręka w rękę” z człowiekiem, wzajemnie uzupełniając swoje słabe strony.

Czy nasza profesja również jest zagrożona? Czy projektanci przestaną być potrzebni? Niewątpliwie zmieni się kontekst dizajnu i wynikające z niego wyzwania. Działania projektantów skoncentrowanych wyłącznie na „twardym” warsztacie będą łatwe do zastąpienia, zautomatyzowania. Sztuczna inteligencja już w niedalekiej przyszłości bez problemu przekopie niemal nieskończoną ilość informacji i dokona selekcji tych istotnych dla projektu, wygeneruje zestaw możliwych rozwiązań formalnych (modele CAD, wektorowe logotypy etc.) oraz przygotuje atrakcyjne wizualizacje i modele fizyczne. Być może jednak właśnie z tego powodu projektanci będą potrzebni jak nigdy wcześniej. Ramię w ramię z filozofami, krytykami, humanistami będą chronić ludzkie wartości i mediować między ludźmi a robotami i sztuczną inteligencją.

Studenci, którzy właśnie rozpoczynają studia, w 2035 roku będą dojrzałymi projektantami, u szczytu swojej kariery. Nie mamy pojęcia, jak ta rzeczywistość będzie wyglądać. Zapewne nie przygotujemy ich na wszystkie nadchodzące wyzwania. Jednak z pewnością możemy przypuszczać, że koncentracja wyłącznie na twardych narzędziach będzie tracić na znaczeniu. Zyska natomiast krytyczne i elastyczne myślenie projektowe związane z umiejętnym dostrzeganiem zmian oraz wynikających z nich problemów i szans. Ponadto – umiejętność ich translacji na rozwiązania stanowiące wartość dla użytkowników, być może nie tylko ludzkich.

Systemowość

Co sekundę do internetu podłączanych jest kolejnych 127 urządzeń13. Jak podaje „Forbes”, w 2020 roku do globalnej sieci będzie podłączonych 20,4 biliona urządzeń. W 2018 roku liczba ta była niemal dwukrotnie mniejsza (11,2 biliona). Niemal każde urządzenie doczekało lub doczeka się swojego inteligentnego odpowiednika. Smart może być dziś telefon, zabawka, telewizor, samochód, a nawet całe miasto. W większości przypadków poza wykorzystywaniem algorytmów zwiększających ich funkcjonalności i możliwość interakcji z użytkownikiem urządzenia te są połączone ze sobą w ramach globalnej sieci. Mówimy o internecie rzeczy (ang. Internet of Things – IoT), który dotyczy komunikacji między urządzeniami oraz o szerszym jego ujęciu, czyli o internecie wszechrzeczy (ang. Internet of Everything – IoE)14, który dotyczy połączenia pomiędzy procesami, danymi, rzeczami i ludźmi.

Dizajn zajmuje dziś istotne miejsce w strategiach rozwoju wielu światowych marek, które swoje prace badawczo-rozwojowe koncentrują nie na nowych produktach i usługach, a systemach, które łączą je w jeden zestaw i prezentują w taki sposób, by umożliwiały kompleksowe rozwiązanie problemów i zaspokojenie potrzeb klientów. Ikea, która przez lata była znana z promowania swoich produktów nazwiskami projektantów, którzy je opracowali, podejmuje współpracę z uznanymi firmami doradczo-projektowymi. Brief projektowy dla firmy IDEO nie opisuje więc na przykład mebli kuchennych lub akcesoriów do nich, a konieczność uchwycenia istoty kuchni przyszłości oraz tego, w jaki sposób zachowania użytkowników wpłyną na jej kształt15. Natomiast brief dla innej znanej firmy – Frog Design – za zadanie stawia opracowanie systemu inteligentnego oświetlenia zamiast kolejnej lampki lub żarówki16. Oba przykłady dobrze ilustrują zmianę myślenia skoncentrowanego na poszukiwaniu rozwiązań (solution-oriented) na myślenie skoncentrowane na problemie (problem-oriented) – jego uchwyceniu i opisaniu, a dopiero potem rozwiązaniu.

Z tych samych powodów równie potrzebna wydaje się zmiana z podejścia skoncentrowanego na użytkowniku (design thinking) na myślenie o systemie (system thinking), w którym użytkownicy są ważni, ale równie ważne są połączenia i relacje pomiędzy nimi, a także pomiędzy wszystkimi przedmiotami, procesami i interesariuszami, których dotyczą projekt oraz rozwiązania końcowe. Podejście system thinking rezygnuje z rozwiązywania problemów, zaspokajania potrzeb, zachcianek pojedynczego użytkownika na rzecz myślenia o zrównoważonym systemie, zapewnianiu dynamiki, która nie będzie powodować niechcianych skutków. Takie myślenie na przykład w skali inteligentnego miasta (smart city) jest nieuniknione. Od frustracji jednego kierowcy zawsze bardziej istotny będzie płynny i zrównoważony przepływ ruchu w skali miasta.

Niezależnie jednak, czy mówimy o projektowaniu dla internetu wszechrzeczy czy tworzeniu systemów – jak pisze w manifeście dotyczącym edukacji projektowej przyszłości Hugh Dubberly – uchwycenie problemu staje się bardziej istotne od jego rozwiązania. Jest to możliwe między innymi dzięki zdolności projektantów do upraszczania złożoności oraz zmiany spojrzenia z empatycznego (oczami odbiorcy) na holistyczne (ujmujące szerszy kontekst). Istotna stanie się więc umiejętność zarządzania intuicją, która możliwa jest na przykład dzięki medytacji wyciszającej nadmiar docierających do nas informacji i bodźców, a co za tym idzie umożliwiającej pełniejsze wykorzystanie drzemiącego w nas potencjału. Wzrastać będzie również rola badań w projektowaniu (design research) oraz na poziomie biznesu doradztwa projektowego (design consulting). Wiele wskazuje na to, że w przyszłości najcenniejsi będą projektanci posiadający zestaw umiejętności określony przez McKinsey & Company, jedną z największych na świecie firm doradczych, jako umiejętności typu T17, połączenie wiedzy i umiejętności, w którym osoba ma ekspercką znajomość jednego zagadnienia (pionowa linia T) oraz szeroką znajomość i rozumienie innych dyscyplin (linia pozioma), często rozwijanych dopiero w ramach kariery zawodowej oraz studiów podyplomowych.

Zwinność

W obliczu dynamicznych zmian w otoczeniu biznesowym oraz jego narastającej złożoności organizacje coraz częściej korzystają z tak zwanego podejścia zwinnego (agile). Jego korzenie sięgają początków lat 90. W obszarze oprogramowania projekty zarządzane w sposób tradycyjny, to znaczy liniowy, trwały średnio trzy lata18. To czas, który był potrzebny od zdiagnozowania potrzeby biznesowej do opracowania i wdrożenia działającego rozwiązania, które stanowiło odpowiedź na nią. Tak długi czas trwania projektu sprawiał, że oczekiwania odbiorców zdążyły ewoluować, przez co powstałe produkty i usługi przestawały być adekwatne oraz zostawały daleko za konkurencją. Receptą na ten stan rzeczy miało stać się przyjęcie podejścia zwinnego, które zapewniało sprawny, efektywny, transparentny sposób pracy oraz możliwość realizowania zadań i wdrażania rozwiązań w krótkich, powtarzalnych cyklach. Podejście to szybko zostało zaadaptowane przez wiele gałęzi biznesu.

Kiedy zastanawiam się nad różnymi podejściami do zarządzania projektami, jednym z najważniejszych i możliwych do zaadaptowania elementów w procesie kształcenia wydaje mi się przywiązywanie większej wagi do ludzi i interakcji zamiast do procesów i narzędzi19. Kolejnym istotnym aspektem jest elastyczne reagowanie na zmiany zamiast realizacji założonego planu. Samoorganizacja, zarządzanie priorytetami, sprawna adaptacja trybu pracy, dostosowanie formy realizacji zadań i dobór odpowiednich narzędzi do ich uskutecznienia staną się domeną efektywnych – zwinnych – projektantów i zespołów projektowych. W takim środowisku despotyczny menedżer lub szef nie będzie miał miejsca. Jedynie spowalniałby proces. Abdykuje na rzecz liderów, którzy w ramach zespołów będą potrafili zarządzać komunikacją i udrażniać ją w razie konieczności.

Nikt z nas nie wie, jak będzie wyglądał rynek pracy w najbliższych dekadach. Wiedza i umiejętności, które teraz przekazujemy, mogą być wtedy zupełnie bezużyteczne. W książce Kreatywne szkoły20 Ken Robinson prezentuje zmiany, które powinny dokonać się w systemie edukacji. Zwraca uwagę na fakt, że od czasów rewolucji przemysłowej jego założenia niewiele się zmieniły. Nie dokonała się żadna wyraźna rewolucja w tym zakresie. Wówczas celem było kształcenie pracowników zatrudnianych głównie w fabrykach, na czas, zgodnie z zadanym kluczem i zgodnie z szablonem. Zadania realizowane w ramach zawodów przyszłości – nawet tej bliskiej – nie będą tak oczywiste i przewidywalne. Nieszablonowe myślenie i zdolność podważania status quo stanowić będą wartość dla pracodawcy i klienta. Edukacja (w tym projektowa) nie powinna więc koncentrować się na uczeniu poprawnych odpowiedzi, poprawnych wyników, ale na tym, jak do nich dojść, w jaki sposób samodzielnie lub zespołowo szukać odpowiedzi, a przede wszystkim, jak uczyć się i rozwijać samodzielnie.

Kolejnym ważnym novum są zmiany zachodzące wśród samych uczących się. Mimo iż od czasów rewolucji przemysłowej system edukacji niewiele się zmienił, uczniowie – ich nastawienie, sposób i szybkość myślenia, ale przede wszystkim narzędzia, jakimi się posługują – zmieniają się w tempie dyktowanym przez rozpęd nowoczesnych technologii, o którym mowa powyżej. Dziś na większość pytań odpowiedzi jest w stanie udzielić nie nauczyciel, ale internet. Dlatego rola wykładowcy powinna się zmienić z „mędrca” w „przewodnika”, który pomoże obrać cel i podpowie, jak szukać drogi. Takie podejście przyjął holenderski nauczyciel chemii i fizyk Willy Wijnands, który w 2011 roku stworzył ideę eduScrum 21 i stał się współzałożycielem światowej inicjatywy Agile in Education 22. Zainspirowany skutecznością podejścia zwinnego w biznesie, przeniósł jego założenia na grunt edukacji. W największym uproszczeniu chodzi o to, że rolą nauczyciela jest wskazanie, dlaczego dane działanie jest podejmowane (why) i co jest do zrobienia (what), a uczniowie określają, w jaki sposób (how) – jaką drogą, jakimi metodami i narzędziami osiągnąć obrany cel. Jak deklaruje sam autor, podejście to daje uczniom pełną kontrolę nad procesem uczenia się oraz ewaluacją postępów nauki, ale, co najważniejsze, daje również zaufanie. Uczniowie biorą odpowiedzialność za to, co robią, w zamian dostają odpowiednią swobodę i przestrzeń. W rezultacie są bardziej zaangażowani, bardziej produktywni, a ich wyniki są lepsze.

Czy podejście zwinne miałoby sens w edukacji projektowej? Biorąc pod uwagę, że narzędzia, którymi pracują projektanci, zmieniają się bardzo szybko, coraz częściej to student będzie miał większe pojęcie na ich temat niż wykładowca. Nauczyciel nie powinien więc przywiązywać do nich przesadnej wagi, a zamiast tego winien skupić się na celu i zasadności podejmowanego zadania. Wyżej przedstawione przykłady pozwalają stwierdzić, że być może podejście zwinne to jedna z najbardziej efektywnych i skutecznych znanych dziś koncepcji zarządzania projektem i jego realizacją. Nie chodzi o to, by pracować ciężej, więcej, ale by działać mądrzej. Chodzi o wygenerowanie większej wartości (dla użytkownika, dla otoczenia) w krótszym czasie. Podejście zwinne pozwala radzić sobie z ciągłą zmianą, z małą ilością czasu oraz poruszaniem się po nieznanych, niezbadanych jeszcze obszarach – nowo pojawiających się problemach i potrzebach ludzi oraz nowych typach, nierozpoznanych dotąd użytkowników. Takie podejście pomoże przyszłemu absolwentowi z większą łatwością zmierzyć się z dynamicznymi i złożonymi realiami zawodowymi.

Umiejętności projektowe przyszłości

Zawód projektanta został niemal zdominowany przez rozwiązania cyfrowe. Większość pracy dizajnera odbywa się przy komputerze, a podstawowe elementy warsztatu stanowią tablet graficzny, programy do grafiki wektorowej i rastrowej, programy CAD, drukarki 3D itp. Ta cyfrowa rewolucja sprawiła, że brak solidnej znajomości tych rozwiązań uniemożliwia rozpoczęcie pracy w zawodzie. Wydaje się jednak, że zmiany w uprawianiu tego zawodu na tym się nie skończą. Kolejna, nadchodząca rewolucja związana z automatyzacją oraz wykorzystaniem sztucznej inteligencji może w niedalekiej przyszłości zatrzasnąć drzwi na rynek pracy wielu absolwentom kierunków projektowych. Mechaniczna praca, oparta wyłącznie na kompetencjach twardych, tak jak w wielu innych profesjach, będzie łatwa do zastąpienia przez algorytmy. Dodatkowo wciąż pojawiać się będą nowe, lepsze metody, narzędzia i możliwości. Edukacja projektowa powinna koncentrować się więc w większym niż dotychczas stopniu na umiejętnościach miękkich, osobistych oraz interpersonalnych, które będą przydatne lub wręcz niezbędne w pracy zawodowej. Wydział powinien być miejscem ich kształtowania, wzmacniania. Powinien sprzyjać budowaniu odpowiedniej wrażliwości i postawy studenta względem dizajnu, zmian zachodzących w świecie oraz w odniesieniu do samego siebie. W szczególności na umiejętności samorozwoju, samodzielnego budowania i doskonalenia warsztatu, ciągłego uczenia się.

Poniżej wskazuję te umiejętności, które mogłyby dać przyszłym absolwentom przewagę na zmieniającym się rynku pracy. Zaznaczam równocześnie, że poniższe zestawienie nie wyczerpuje zapewne pełnego spektrum miękkich umiejętności, które będą przydatne projektantowi w przyszłości. Nie uwzględniam też podstawowych umiejętności profesjonalnych (professional skills), które są konieczne, by projektant mógł pełnić swoją funkcję, między innymi poszukując, badając, opisując, kreując, materializując, testując, wdrażając. Nie poruszam również kwestii niezbędnej wiedzy, gdyż duża jej część w nadchodzących dekadach przestanie być aktualna, a w jej miejsce pojawią się nowe, bardziej rzetelne opracowania. Wymienione przeze mnie umiejętności pomogą natomiast, mam nadzieję, sprawnie reagować na zmiany oraz doskonalić zdolność adaptacji do nowych warunków. Uważam więc, że wśród cech składających się na profil absolwenta – zorientowanego na projektowanie w przyszłości – nie powinno zabraknąć zdolności do myślenia otwartego, holistycznego i systemowego, dzięki któremu pozyska on umiejętność wypracowywania rozwiązań zwinnych, o których była mowa powyżej.

Otwarty umysł

  • Wypatruje, dostrzega i rozumie nadchodzące zmiany.
  • Wie, w jaki sposób można na nie reagować.
  • Pracuje z trendami dotyczącymi lokalnych i globalnych czynników społecznych, technologicznych, ekonomicznych, ekologicznych, politycznych itp. Rozumie ich rolę i znaczenie. Przekłada je na założenia projektowe.
  • Traktuje nowe technologie jako szansę, która umożliwia rozwiązanie znanych i pojawiających się problemów oraz możliwość zaspokojenia potrzeb użytkowników, dla których projektuje.
  • Toleruje wieloznaczność i niepewność, które cechują nowo pojawiające się zjawiska i wpływy.
  • Myśli krytycznie. Filtruje informacje, które do niego docierają – poddaje je ocenie i weryfikacji.
  • Dostrzega w nich braki, nieścisłości. Ocenia ich wartość i sens.
  • Płynnie posługuje się językiem świata cyfrowego. Potrafi przełożyć język maszyn i algorytmów na język ludzi.
  • Samodzielnie uzupełnia braki wiedzy i kompetencji.

Myślenie systemowe

  • Dostrzega szerszą strukturę – system – w którym występuje problem lub potrzeba. Jednocześnie nie zapomina o perspektywie użytkownika, subtelnych detalach, niuansach.
  • Porządkuje i upraszcza złożoność. Sprawnie dokonuje syntezy informacji, redukuje zbędne, grupuje istotne.
  • Tworzy logiczne powiązania pojawiające się między informacjami. Wychwytuje zależności i wskazuje schematy, które je tworzą.
  • Poszukuje rozwiązań złożonych problemów. Uzasadnia cel i przydatność proponowanych rozwiązań oraz potrafi wskazać ich miejsce i rolę w systemie.
  • Docieka, by zrozumieć materię problemu. Ma zdolność do refleksji. Myśli o konsekwencjach swoich działań. Dba o zrównoważony rozwój całego systemu oraz planety.
  • Czyta i interpretuje złożone dane. Cechuje go podejście badawcze lub co najmniej umiejętność czytania wyników badań i zamieniania ich na założenia projektowe
  • Buduje i rozwija zestaw umiejętności typu T – pogłębia swoją wiedzę ekspercką, jednocześnie zna i rozumie dyscypliny pokrewne oraz wie, kiedy i w jaki sposób wykorzystać ich dorobek w procesie projektowym.

Podejście zwinne

  • Potrafi działać autonomicznie. Rozwija umiejętność samoorganizacji i samozarządzania. Zarządza czasem i priorytetami własnymi oraz związanymi z projektem.
  • Sprawnie podejmuje decyzje projektowe. Przedstawia trafne i konkretne argumenty na ich uzasadnienie. Jeśli jest to potrzebne, stawia śmiałe hipotezy, które poddaje weryfikacji.
  • Pracuje w multidyscyplinarnym zespole. Dba o komunikację interpersonalną, ze szczególnym naciskiem na przekaz wizualny – obraz traktuje jako efektywne narzędzie wymiany myśli.
  • Buduje odpowiednią narrację. Przedstawia przyczynowo-skutkowe scenariusze, które uzasadniają proponowane rozwiązania lub umożliwiają ich dopracowanie.
  • Dobiera odpowiednie metody i narzędzia, adekwatnie do pojawiających się wyzwań. Swój warsztat poddaje ciągłej weryfikacji i modyfikacji.
  • Adaptuje siebie oraz proces realizacji do zmieniających się warunków i okoliczności realizowanych zadań.
  • Dba o równowagę emocjonalną – potrafi ograniczać nadmiar informacji i bodźców docierających z zewnątrz i w pełni wykorzystać potencjał własnej intuicji.

Zakończenie

Jeżeli coś porusza się w określonym kierunku, to korekta toru nie nastręcza większych trudności. […] Prawdziwe trudności rozpoczynają się w momencie, kiedy tor rozwidla się i zachodzi konieczność wyboru23.
Andrzej Pawłowski

Według Andrzeja Pawłowskiego (założyciela Wydziału Form Przemysłowych w ASP w Krakowie) przewidywanie skutków działalności projektantów jest sprawą zasadniczą i odzwierciedla – odpowiedzialność dizajnera. Przy dzisiejszej, skomplikowanej i wielowymiarowej specyfice rynków oraz obszarów, dla których projektujemy, a także z uwagi na szybki rozwój dyscypliny, wydaje się wręcz niemożliwe przewidywanie skutków naszego działania. Współcześnie jako bardziej realne i istotne przedstawia się kształcenie skoncentrowane na przewidywaniu zmian, tak by w rezultacie możliwe było wyedukowanie projektantów wyposażonych w umiejętności umożliwiające przełożenie tej świadomości na rozwiązania wykorzystujące obecne i przyszłe technologie w sposób zrównoważony; zdolnych do uczestniczenia w dalszym ciągu gwałtownych, globalnych transformacji; zdolnych do ochrony istotnych ludzkich wartości, do odnoszenia się do problemów i potrzeb.

By możliwe było osiągnięcie powyższego celu, warto rozważyć między innymi włączenie do stałego programu nauczania zagadnień takich jak: trendy (globalne zmiany, spekulacje na temat przyszłości), nowe technologie (produkcji, obsługi klienta, komunikacji etc.), badania projektowe (dotyczące obecnych i przyszłych użytkowników), projektowanie usług, zarządzanie zwinne, zarządzanie zmianą. Dla utrzymania aktualności przekazywanych treści konieczne wydaje się zaangażowanie studentów do współtworzenia programu (jakiejś jego części) oraz rozpoczęcie aktywnego dialogu z nimi na temat zmieniającej się rzeczywistości i możliwych odpowiedzi, kierunków zmian wydziału. Wydawane tematy projektowe powinny w większym stopniu wykraczać poza granice pracowni, otwierając tym samym studenta na inne obszary projektowania, wzmacniających podejście systemowe, zrywając z – nieaktualnym już – podziałem na 2D i 3D.

Rolą wydziału jest przekazać wiedzę i umiejętności, które są niezbędne, by jego absolwent poradził sobie w świecie znajdującym się w ciągłym ruchu. Żeby jednak było to możliwe, wydział również nie może stać w miejscu. Wiele wskazuje na to, że tak dobrze działający w przeszłości system kształcenia oparty na relacji mistrz – uczeń może nie zdać egzaminu w obliczu nadchodzącej rewolucji. Czy w związku z tym powinniśmy poddać go weryfikacji i korekcie? Czy w nauczaniu należy podążać za cyfrowym nurtem, czy przeciwnie – wzmocnić analogowe podejście i metody? Czym powinniśmy budować swoją konkurencyjność względem innych szkół projektowych? Niezależnie od odpowiedzi nie możemy zapominać, że chodzi tu przede wszystkim o adresata tych działań – przyszłego projektanta. Jakość jego wykształcenia powinna być celem naszych wysiłków, miarą trafności podjętych decyzji i miernikiem sukcesu.

korekta: Magdalena Gołębiowska-Śmiałek