dostosuj witrynę:
1/2019 Projektowanie jutra
1 Dylemat przyszłości: autonomia czy zależność?

1/2019 Projektowanie jutra

Biblioteka
  1. Wstęp

  2. Dylemat przyszłości: autonomia czy zależność?

  3. Ultima Thule. Horyzonty technologii

  4. Projektanci (w) przyszłości

  5. Poza horyzont zdarzeń

  6. Czy staliśmy się już postcyfrowi?

  7. Odprojektować projektowanie


1 Dylemat przyszłości: autonomia czy zależność?

Świat jest w fazie przemiany dokonującej się w wyniku wzajemnego, jednoczesnego, pozornie chaotycznego i wielowymiarowego oddziaływania wielu czynników. Do pierwszej ich grupy zaliczamy megatrendy, a drugą określamy angielskim akronimem VUCA. Wzajemna, niejednoznaczna i nieliniowa ich dystrybucja tworzy zjawiska stanowiące duże wyzwanie dla wszystkich podmiotów zaangażowanych w kształtowanie środowiska funkcjonowania człowieka – zarówno w aspekcie fizycznym, psychicznym, jak i społecznym – i nakładające na te podmioty olbrzymią odpowiedzialność.

„Nie wierzę w trendy. Jeżeli każdy będzie za nimi podążać, to skończymy wyglądając tak samo. I co to będzie za zabawa?…”1 – stwierdza Carolina Herrera, projektantka mody. Wtóruje jej Massimo Bottura, uznawany za jednego z najlepszych szefów kuchni. Jednak trendy kształtują otaczające nas środowisko, wywołując w człowieku pragnienie bycia w zgodzie z nimi lub wręcz przeciwnie – wzbudzając chęć ucieczki w wyjątkowość. To w ich perspektywie ujawniają się cechy rzeczywistości określanej dzisiaj (szczególnie w obszarze biznesu) akronimem VUCA2. Podany skrót wskazuje zjawiska typowe dla współczesnego świata, związane z deficytem poczucia pewności i bezpieczeństwa. Środowisko VUCA charakteryzuje się zmiennością (volatility), niepewnością (uncertainty), złożonością (complexity) i wieloznacznością (ambiguity). W historii ludzkości nie było dotąd tak szybkich, jednoczesnych, wielopoziomowych i chaotycznych zmian. Towarzyszący temu upadek autorytetów, przesunięcie punktów odniesienia oraz dezaktualizacja wartości wywołują bezsilność i poczucie bezradności.

W swojej formie są to zjawiska charakterystyczne dla fizycznych przemian fazowych. „Przemiana fazowa jest ciągłą, globalną zmianą zachowania, powstającą w wyniku interakcji wielu cząstek składowych. Zazwyczaj oddziaływania te mają krótki, lokalny zasięg: każda cząsteczka »widzi« jedynie cząstki bezpośrednio z nią sąsiadujące i nie ma pojęcia, ani nie dba o to, co się dzieje w większej odległości. Do przemiany fazowej dochodzi wtedy, gdy jakiś globalny czynnik, który wpływa na cząstki, osiąga pewną wartość progową. W jednej chwili cząstki zachowują się »normalnie«, jak gdyby nigdy nic; aż nagle, bez żadnego ostrzeżenia (lub prawie żadnego […]), zaczynają zachowywać się zupełnie inaczej”3. Ten rodzaj reakcji – taki jak niespodziewane przejście ze stanu ciekłego w gazowy w obszarze fizycznym – w przestrzeni społecznej zachodzi pod wpływem nagłych zdarzeń i trendów. Przypadkowość i zwiedzenie przez losowość znalazły odzwierciedlenie we współczesnej metaforze czarnego łabędzia Nassima N. Taleba. Autor stara nam się przybliżyć to, co współcześnie jest nieprecyzyjne, niepewne, naznaczone abstrakcją i niestałością. Każde rzadkie, ale prozaiczne zdarzenie jest równoznaczne z wprowadzeniem elementów niepewności, bowiem na gruncie życia społecznego „niemal wszystkie procesy zachodzą̨ obecnie na drodze rzadkich, lecz brzemiennych w skutki wstrząsów i zmian”4. W związku z ich wysoką częstotliwością oraz nieliniowym charakterem konieczne staje się nabycie kompetencji, które umożliwią nam ciągłą adaptację. Dryfujemy w kierunku nowych obszarów, aby znaleźć odpowiedzi na przyszłe, nieprzewidywalne zagrożenia, jednocześnie zachowując zdolność do wykorzystania ulotnych okazji.

W trakcie tych poszukiwań konieczne staje się zbudowanie wysokiej świadomości zachodzących zmian, ograniczeń, nowych szans oraz głównych trendów. Bardzo istotne jest spojrzenie na obszary wyczerpujących się zasobów – nie tylko w aspekcie fizycznym, ale także mentalnym. Warto w tym miejscu odnieść się do tak podstawowych elementów jak postrzeganie czasu i wykorzystywanie kalendarza. Jako konwencjonalne formy rejestracji zdarzeń – pod wpływem nowych technologii i zmian kulturowych – nabierają nowego znaczenia.

W obowiązującej koncepcji czasu zamieniliśmy jego zamkniętą formę (biologiczną) na liniową, otwierając możliwość parametryzacji życia. Ta koncepcja współcześnie zaczyna się wyczerpywać. Z jednej strony wynika to z wysokiej transakcyjności i nieliniowości zdarzeń wykluczających bezpośrednie uczestnictwo człowieka, a z drugiej technologie pozwalają przewartościowywać istotność poszczególnych zdarzeń w życiu jednostki lub całych grup społecznych. Elementem deficytowym jest zdolności człowieka do przetwarzania i postrzegania zdarzeń o tak wysokiej częstotliwości. Miejscem tych zdarzeń jest także przestrzeń reprezentowana w kalendarzach, odmiennych w skali czasu w różnych kulturach. W konsekwencji różnorodne kulturowo społeczeństwa poruszają się z różnymi prędkościami, kwantyfikując i umieszczając zdarzenia odmiennie na linii czasu. Wywołuje to szereg dodatkowych napięć.

W dalszej kolejności procesy mentalne we współczesnych społeczeństwach kształtowane są poprzez ścieranie się kartezjańskiego i wschodniego systemu myślenia. Problemy z tym pierwszym, w swej naturze bardzo formalnym, uświadamiają nam, jak bardzo zbłądziliśmy w poszukiwaniu pewności, zamykając nasz umysł na wieloznaczne, nieformalne sądy i oceny, będące domeną wschodniego (holistycznego czy harmonijnego) porządkowania zdarzeń. Aby mieć szansę radzić sobie w dynamicznych, kompleksowych sytuacjach współczesnego życia, których dogłębne zrozumienie wymagałoby ogromnego wydatku energetycznego, uaktywniamy mechanizm tak zwanego skąpstwa poznawczego. W celu zmniejszenia wysiłku automatyzujemy czynności umysłowe, posługując się coraz większą liczbą heurystyk. Ta swoista ucieczka od wolności opisana została przez Ericha Fromma. W swoich przemyśleniach wskazuje on na konieczność budowania chroniących przed samotnością więzi ze światem zewnętrznym. Fizyczna samotność staje się nie do zniesienia tylko wtedy, gdy wynika z niej samotność moralna. „Człowiek, zdobywając coraz więcej wolności w sensie wyzwalania się z pierwotnej tożsamości z naturą i wyodrębniając się jako jednostka, staje wobec konieczności wyboru: albo zespoli się ze światem w spontanicznym akcie miłości i twórczej pracy, albo będzie szukał bezpieczeństwa w takiej więzi ze światem, która oznacza utratę wolności i dezintegrację własnej osobowości”5. Ta utrata wolności i samotność stanowią rezultat oddziaływania połączonych czynników, które agregują się w procesie dynamicznego przystosowywania się do danej kultury. W tak funkcjonujących społeczeństwach zwiększa się także skłonność do akceptacji różnych form władzy autorytarnej i kształtowania się postaw szowinistycznych.

Procesy te są wzbudzane także przez takie problemy jak paradoks wyboru („posiadanie zbyt wielu wyborów generuje psychologiczne cierpienie, szczególnie gdy jest połączone z żalem, obawą o status, adaptację, porównania społeczne”6) czy wynikające z teorii perspektywy psychofizyczne uwarunkowania relacji. Daniel Kahneman i Amos Tversky odnieśli się do psychofizycznych uwarunkowań relacji i doświadczenia hedonistycznego w stosunku do zdarzenia – oddzielenia pozytywnego od negatywnego7. W pierwszym przypadku wielość dostępnych możliwości powoduje regres kontroli nad wolnością, a w drugim przypadku wpływa na ograniczenia psychologiczne w procesie podejmowania decyzji i dokonywania wyborów. Większość ludzi w takim przypadku podejmuje ryzyko poniesienia straty, gdy walczy o zachowanie status quo. W sferze zysków natomiast więcej osób preferuje niewielką pewną nagrodę niż niepewny większy zysk.

Tego rodzaju ograniczenia mentalne są odpowiedzią na rzeczywistość kształtowaną przez procesy określane jako trendy. W analizie przygotowanej przez Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii na potrzeby prowadzenia działań armii brytyjskiej w środowisku przyszłości, wśród czynników kształtujących to środowisko wymienianych zostało 16 trendów, które wpisują się w pięć megatrendów8 :

  1. Dalszy dynamiczny wzrost liczby ludności (szacuje się, że do końca 2050 roku populacja światowa ustabilizuje się na poziomie 9,1–9,3 mld).
  2. Urbanizacja (dążność ludzi do życia w coraz większych miastach, do 2050 roku 75% mieszkańców świata będzie mieszkało w megamiastach – powyżej 10 mln mieszkańców).
  3. Litoralizacja (tendencja miast do skupiania się na wybrzeżach oraz napływ ludzi z obszarów wiejskich, szczególnie do sfer podmiejskich).
  4. Spójność i łączność (coraz silniejsze połączenie ludzi, niezależnie od tego, gdzie żyją, w wyniku rozpowszechniania się nowych, szybkich technologii komunikacyjnych, w tym rozszerzonej rzeczywistości, GIS (global information system), rozwiązań logistycznych itp.).
  5. Zmiany klimatyczne.

Żaden z tych trendów nie jest nowy. Jednak intensywność i prędkość propagacji każdego się z nich się zwiększa, sprawiając, że wzajemnie się wzmacniają, a ich przecięcia w części fazowej wpływają na wszystkie aspekty przyszłego życia, tworząc miejsca i przestrzenie rozwoju lub destrukcji.

W skali globalnej na płaszczyźnie demograficznej zachodzą obecnie istotne zmiany, których następstwa w kolejnych latach stawać się będą coraz bardziej wyraźne. Richard Jackson stwierdził, że globalne starzenie się społeczeństwa zmieni obraz geopolityczny świata9. W 2020 roku wiele z rozwijających się krajów będzie miało problemy ze
 stagnacją ekonomiczną, co dodatkowo zmniejszy odporność systemową na kryzysy finansowe czy społecznie uwarunkowane zabezpieczenia w postaci systemów emerytalnych czy ochrony zdrowia. W obliczu tych faktów zaostrzy się rywalizacja o źródła dochodów oraz ich dystrybucję. Chiny najprawdopodobniej padną ofiara niesymetrycznej fali demograficznej, a w krajach arabskich przyrost naturalny przekroczy zdolności poszczególnych państw do wykorzystania jego potencjału. Ta sytuacja szczególnie dotknie ludzi młodych, którzy wchodząc na rynki pracy, mogą nie odnaleźć szans samorealizacji, co w konsekwencji może wywoływać niepokoje społeczne. W latach 2020–2050 Ameryka i Afryka pozostaną najmłodszymi, najwolniej starzejącym się społeczeństwami na świecie. W USA liczba osób w wieku emerytalnym może wynieść od 20 do 30% całej populacji, natomiast w Japonii osiągnie poziom 39%. Udział mieszkańców Azji w światowej populacji zmniejszy się z 61% (2000) do 59%. Głównym powodem tej zmiany będzie wzrost liczebności mieszkańców Afryki, szczególnie w państwach takich jak Etiopia czy Nigeria. W północnej Europie będziemy widzieć stagnację, a w Europie Wschodniej i Południowej spadek populacji może sięgnąć nawet 25% (Rosja). Starzenie się społeczeństw przełoży się bezpośrednio na wzrost obciążeń finansowych, jednocześnie automatyzacja zmieni sytuację na rynku pracy. Średnio w bogatych krajach poziom obciążenia może wynieść dodatkowe 10% PKB. Tymczasem „wiele rynków wschodzących nie ma zdolności instytucjonalnych, aby przełożyć swoje korzystne warunki demograficzne na szybszy wzrost gospodarczy oraz większą stabilność społeczną i polityczną. Ekonomiści, socjologowie i historycy, którzy badali proces ich rozwoju, zgadzają się również co do tego, że społeczeństwa te stoją przed ogromnymi wyzwaniami, ponieważ przechodzą od modelu tradycyjnego do współczesnego”10. Nastąpi też zmiana udziału poszczególnych religii w światowej populacji, co może doprowadzić do lokalnych konfliktów i przewartościowań w wielu społeczeństwach.

Kolejnym, nie jedynym, ale bardzo ważnym elementem wymagającym uwzględnienia w rozwoju cywilizacji jest wzrost otyłości. Od 1975 roku problem otyłości zwiększył się trzykrotnie. Większość populacji światowej żyje w regionach, w których otyłość zabija więcej ludzi niż niedożywienie11. Zjawisko to jest na tyle silne, że wpływa na zmianę obecnej i tworzenie przyszłej infrastruktury. Zdecydowanie więcej osób mogłoby zostać uratowanych podczas ataku na World Trade Center, gdyby przy projektowaniu uwzględniono dłuższą perspektywę zmiany wagi ciała Amerykanów i rozwoju chorób. To właśnie zespoły chorobowe i nadwaga uciekających powodowały, że przepływ w przejściach ewakuacyjnych był dużo wolniejszy, niż zakładały projekty.

Analizy ekspertów wykazują, że do połowy obecnego stulecia zmiany klimatu uczynią znaczne obszary Afryki i Azji niezdatnymi do życia, a to może wywołać migracje ludności na olbrzymią skalę. Liczbę potencjalnych uchodźców klimatycznych do roku 2050 eksperci szacują na 250 mln osób. Już teraz niektórzy wyjeżdżają ze swoich rodzinnych stron z powodu narastających upałów, pustynnienia ziemi lub powodzi wywoływanych przez coraz gwałtowniejsze monsuny. Inni muszą szukać nowego miejsca do życia, ponieważ z powodu zmniejszania się lodowców nie mają dostępu do stabilnych źródeł wody pitnej.

Według analiz Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC), już w tej dekadzie brak wody dotknie co najmniej 207 mln mieszkańców Ameryki Łacińskiej, Azji i Afryki. Do roku 2050 kolejne 130 mln Azjatów czeka głód, a do 2100 plony upraw w Afryce mają spaść aż o 90%. Początkowo ludzie będą przemieszczać się w obrębie swojego kraju, opuszczając wsie i tereny nadbrzeżne, zaczną się przenosić do miast, które są mniej narażone na wpływ pogody. Tak już się po części zresztą dzieje. Powoduje to niebezpieczny wzrost liczby ludności miejskiej i tworzenie się megamiast. Dla wielu z przybyszów nie ma pracy, a przeludnienie i obciążenie infrastruktury może spowodować wzrost przemocy i konfliktów. Trend ten będzie obejmował nie tylko migracje z obszarów peryferyjnych do miast, ale w przypadku ludzi cierpiących z powodu braku niezbędnych środków do życia także przekraczanie granic z sąsiednimi krajami. Państwa będące celami imigracji również borykają się z problemem ograniczonych zasobów. „Na całym świecie trwa historyczna zmiana. Ponad połowa wszystkich ludzi mieszka obecnie w miastach, a tempo migracji przyspiesza. Do 2030 roku miasta będą stanowić 60% światowej populacji i wytwarzać 70% światowego PKB. Każdego dnia około 180 tys. osób na całym świecie migruje do miast. W następnym stuleciu środowisko miejskie będzie miejscem, w którym zbiegną się czynniki niestabilności. Do 2030 roku 60% mieszkańców miast będzie miało mniej niż 18 lat. Miasta, które rosną najszybciej będą najbardziej zagrożone. Oczekuje się, że liczba ludności w obszarach miejskich wzrośnie o 1,4 mld w ciągu najbliższych dwóch dekad, przy czym wzrost ten nastąpi prawie wyłącznie w krajach rozwijających się. W miarę ograniczania zasobów nielegalne, nieformalne sieci i organizacje przestępcze mogłyby potencjalnie wypełnić lukę pozostawioną przez nadmiernie rozbudowane, biurokratyczne i niedokapitalizowane rządy. Ryzyko klęsk żywiołowych pogłębione przez zmianę klimatu, nieuregulowany wzrost i infrastrukturę niespełniającą norm zwiększy wyzwania związane z pomocą humanitarną. Wraz ze postępem nierówności między bogatymi i biednymi w miastach zbliżą się historycznie antagonistyczne religie i grupy etniczne. Stagnacja będzie współistnieć z bezprecedensowym rozwojem, ponieważ dzielnice slumsów będą szybko się rozbudowywać wraz z nowoczesnymi wieżowcami. To jest miejska przyszłość”12.

Przyrost ludności nie jest równomierny, a miasta skupiają się raczej w strefach przybrzeżnych w odległości kilkudziesięciu kilometrów od morza. Już w 2012 roku 80% ludzi mieszkało w odległości nieprzekraczającej 100 km od morza, a 75% największych miast znajdowało się na wybrzeżach. Spośród 25 megamiast istniejących na początku XXI wieku 21 znajdowało się na wybrzeżach lub w deltach wielkich rzek, a tylko cztery, to jest Moskwa, Pekin, Delhi i Teheran, w głębi lądu. W 2010 roku tylko dwa z dziesięciu największych miast świata nie były położone na wybrzeżu lub w delcie wielkiej rzeki. Proces litoralizacji będzie jeszcze bardziej się nasilał ze względu na znaczenie transportu morskiego – jego taniość i możliwość połączenia z innymi środkami łączności i komunikacji. Zmiany te byłyby niemożliwe bez rozwoju środków technicznych. I sa to zmiany mające charakter rewolucyjny. Ich siła wyznacza najbardziej trwały trend w perspektywie długoterminowej. Wykorzystanie przez ludzkość całej dostępnej technologii do budowania łączności między miastami, etniami i jednostkami jest ogromnym wyzwaniem, ale jednocześnie szansą na stworzenie nowych miejsc pracy i twórczych środowisk. Nigdy jeszcze w historii nie powstawało tyle projektów zwiększających fizyczną łączność poprzez budowę dróg, linii kolejowych, sieci elektroenergetycznych, linii lotniczych czy światłowodowych kabli internetowych. To właśnie z szeroko pojętej łączności i możliwości zbliżenia się do odległych rejonów wynikała pozycja, jaką nasi poprzednicy osiągnęli w historii ludzkości. Zawdzięczali ją przede wszystkim mobilności, co przełożyło się na władzę i wpływy. Łączność jest zatem silnie geopolityczna, a nawet zmienia rolę granic. Kiedy mapujemy geografię funkcjonalną – trasy transportowe, sieci energetyczne, bazy operacyjne, sieci finansowe i serwery internetowe – mapujemy również ścieżki, według których projektowana jest siła i jej przełożenie13. Projekcja siły i jej rozprzestrzenianie przez państwa, grupy społeczne czy jednostki będą istotnie zależały od dostępu i kontroli nad tymi zasobami. Ludzie przenoszą się do miast nie tylko w celu uzyskania dostępu do szybkiego internetu, ale także aby nawiązać relacje z innymi. Jest w tym wiele aspektów praktycznych, związanych z wyższymi płacami, dostępem do edukacji, opieki zdrowotnej czy handlem. Wcześniej wspominana urbanizacja i tworzenie się magamiast są być może ucieleśnieniem naszego pragnienia, by być połączonym i nie być samotnym.

Jednym z wielu przykładów wzajemnego przenikania się megatrendów jest powstanie nowej dziedziny demografii, która przyjęła nazwę psychografii i bada złożone dane geograficzne w powiązaniu z czynnikami psychologiczno-społecznymi. Analiza psychograficzna jest drogą do lepszego poznania i zrozumienia podstawowych informacji dotyczących wartości, zainteresowań i motywacji. Pozwala na zbudowanie cyfrowego profilu obiektu zainteresowań w połączeniu z tym, gdzie on żyje i co robi. Można w ten sposób na przykład odkryć różnice pomiędzy preferencjami młodych kobiet, które mieszkają na tej samej ulicy. Media społecznościowe i internet pozwalają na połączenie ludzi o podobnych zainteresowaniach i wartościach w grupy (bez względu na charakterystykę demograficzną tych osób), tworząc cyfrowe społeczności, które można wykorzystać do spersonalizowanego oddziaływania. Wiele technologii mogących wspierać ten kierunek rozwoju marketingu jest cały czas rozwijanych. Jedną z nich jest analiza semantyczna, badająca skłonności konsumentów i dająca obraz uzależnienia w taki sam sposób, jak czyni to ludzki mózg, zawiadując działaniami człowieka. W drugiej dekadzie XXI wieku umiemy wpłynąć na blisko 90% odczuć i doznań dzięki umiejętności kontrolowania do 94% danych pochodzących z rzeczywistości fizycznej. Okazuje się jednak, że 10% doznań i kilka procent danych może odgrywać kluczową rolę w odnajdowaniu się w nowych, mieszanych rzeczywistościach (mixed reality), co nie umknęło twórcom wirtualnej rzeczywistości (virtual reality). Na uwagę zasługuje wielowymiarowy sposób wykorzystania sieci społecznościowych – od komercyjnego do raportowania o zjawiskach społecznych, czego przykładem jest działalność organizacji non profit, takich jak kenijska Ushahidi14. Wspierana przez wolontariuszy z różnych organizacji społecznych zbierających dane z mediów społecznościowych i źródeł osobowych (sygnałów czy wiadomości SMS z telefonów komórkowych) instytucja tworzyła mapy zagrożeń i systemy alertów bazujące na tak zwanej mądrości tłumu15. Takie i podobne rozwiązania pokazują skalę przemian, jakim poddawane są dzisiaj społeczeństwa.

„Fenomeny takie jak decentralizacja (oddelegowanie władzy do prowincji), urbanizacja (rosnąca wielkość i siła miast), rozpuszczanie społeczne (mieszanie genetyczne populacji poprzez masową migrację), megainfrastruktura (nowe rurociągi, koleje i tunele), łączność cyfrowa – w tym sieć 5G (umożliwiająca tworzenie nowych form społeczności), będą wymagać od nas tworzenia map o wiele bardziej złożonych”16.

W konsekwencji potrzebujemy innej wrażliwości w celu balansowania tak wielu, często nakładających lub wykluczających się zdarzeń. Pomocna mogłaby być w tym przypadku teoria złożoności, która stwierdza, że „połączenie lokalnej losowości i globalnego porządku daje w rezultacie procesy, które są bardzo odporne na wpływy otoczenia. Oznacza to, że adaptują się one do zmieniających się warunków, ponieważ reagują w sposób na pozór nieprzewidywalny. Innym gatunkom i systemom trudno je rozszyfrować i dlatego są bardziej skuteczne w konkurencji. System statyczny, który reaguje w sposób przewidywalny, bo liniowy, jest skazany na zagładę. Jego zasoby zostaną przejęte przez lepiej adoptujących się kuzynów”17. Teoria złożoności odnosi się do systemów, których nie da się zaprojektować. System złożony to nie najbardziej skomplikowane urządzenie stworzone przez konstruktorów. To system, który projektuje się sam w drodze interakcji lub ewolucji swoich części składowych. Poza tym jest on w swojej naturze emergentny. Oznacza to, że jest czymś więcej niż tylko sumą składową swoich części. Jednocześnie jego wzrost wymaga wykładniczego wzrostu zasobów potrzebnych do jego utrzymania, a funkcjonowanie podatne jest na nagłe zmiany. Takiemu opisowi odpowiada obraz współczesnego świata, który na naszych oczach przeobraża się poprzez nakładanie i wzajemne przenikanie się wielu trendów. Wszelkiego rodzaju zasoby naturalne, przestrzenne itp. eksploatowane są w celu podtrzymania obecnego systemu. Jednak patrząc chociażby przez pryzmat zmian klimatycznych, widzimy zbliżający się koniec tego układu.

Patrząc na tą tak wysoką złożoność i nieliniowość otaczającej nas rzeczywistości, powinniśmy nie tylko zwrócić się w kierunku teorii złożoności czy systemów, ale także połączyć to z myśleniem krytycznym przez pryzmat projektowy (dizajn) i systemów adaptacyjnych.

„Projektowanie jest często paradoksalne. Cechy, które mogą wydawać się przeciwieństwami z jednego punktu widzenia, to w rzeczywistości różne wymiary tego samego złożonego zestawu relacji projektowych. […] nie da się jednocześnie obejrzeć wszystkich widoków budynku – trzeba poruszać się po nim i przez jego architekturę, aby zobaczyć wszystkie jego strony. W rzeczywistości nie da się dostrzec wszystkiego w projekcie z jednego punktu widzenia i z jednego miejsca. W projekcie i projektowaniu, kiedy jeden atrybut ujawnia się w trakcie konceptualnego poruszania się wokół innego, inny może nagle zostać ukryty przed wzrokiem. Ale fakt, że nie jesteś już świadomy drugiego atrybutu, nie oznacza, że zniknął on z architektonicznej całości projektu lub powiązanego z nim procesu projektowania”18.

Rola myślenia projektowego nabiera coraz większego znaczenia, gdyż ma ono zdolność do patrzenia poza horyzont, przesuwania granic i wsłuchiwania się w głos środowiska. Ta wrażliwość pozwala odpowiedzialnie poszukiwać rozwiązań w wielu dziedzinach i stanowi ważny element przyszłej rzeczywistości. Uzupełniona o krytyczne myślenie, może pozwolić na tworzenie zintegrowanych i zrównoważonych środowisk dla różnych form życia. Korzystając z tych „okularów”, ustrzeżemy się od wszelkiego rodzaju uproszczeń i koncentrowania się na krótkoterminowych korzyściach. W rezultacie pozwoli to na takie modelowanie systemów antropogenicznych, które zmniejszy obciążenie energetyczne ekosystemu światowego i pozwoli zrównoważyć zagubienie jednostek i społeczeństw.