Zobaczone w 2022 roku na DDW

Gdy przyjeżdża się z tak dużego festiwalu jak Dutch Design Week  w Eindhoven to ma się poczucie nadmiaru, przesytu oraz pamięć bolących nóg. Aby choć trochę uporządkować myśli, jeszcze raz przejrzałam zdjęcia. Z gąszczu myśli, na użytek tego tekstu, wybrałam trzy spostrzeżenia.

Nowe materiały

Wiele miejsca poświecono nowym materiałom. Dizajnerzy w imię ekologii, recyclingu, upcyklingu… eksperymentują na potęgę. Czasem dla samych efektów wizualnych, innym razem z przetworzonego materiału proponują produkty, traktując nowy surowiec jako zamiennik – powstają nowe lampy, taborety, torebki, gadżety… Nie zawsze te działania potrafię docenić. Czy kolejne wyroby z przetworzonych śmieci są nam konieczne? Pomija się koszty wytworzenia, ludzkiej pracy czy utylizacji, gdy powtórnie staną się śmieciami. Było jednak kilka propozycji, które zatrzymywały. Do tych prac należy wykonany z ludzkich włosów materiał Loop Zsofii Kollar , którą wyróżniono nagrodą Dutch Design Awards  w kategorii Design Research. Projektantka z Amsterdamu zauważyła, że każdego roku wyrzuca się w samej Europie 72 miliony kilogramów ludzkich włosów. W zasadzie jest to ten sam materiał co wełna – jest nietoksyczny, mocny, lekki, elastyczny, wchłania olej i jest dobrym izolatorem termicznym. Wraz ze specjalistami opracowała włókno, z którego można wykonać wysokiej jakości tkaninę lub odzież. Propozycja ta, niewątpliwie użyteczna, budzi jednak opór. Użycie włosów ludzkich jako surowca narusza nasze tabu. Pomijam tu skojarzenia z obozami koncentracyjnymi, gdzie włosy osadzonych wykorzystywano jako surowiec (może to tylko nasze doświadczenie). Warto jednak zadać pytanie: czy jesteśmy gotowi ubierać się w „ludzki materiał” i czy jest on rzeczywiście mniej właściwy niż owcza wełna? Wartość tego projektu nie zawierała się w utylitarności, ale właśnie w tym pytaniu.

Fot. 1. Zsofia Kollar Studio, prezentacja materiału Loop na wystawie Dutch Design Awards, fot. Czesława Frejlich

Fot. 2. Zsofia Kollar prezentuje tkaninę i sweter wykonany z ludzkich włosów, źródło: https://www.wereldmuseum.nl/en/whats-on/exhibitions/hair-power/meet-maker-zsofia-kollar

Edukacja

Jeśli jest się studentem lub pedagogiem, to warto było zobaczyć pokaz prac dyplomowych Design Academy Eindhoven  w budynku dawnego centrum telekomunikacyjnego Microtuin. Uczelnia ta jest jedną z wiodących w Europie i bardzo duża, w porównaniu z naszymi. Szkoła ma dobrze opracowane programy studiów licencjackich i magisterskich, co przekłada się na poziom dyplomów. Co ważne, widać wyraźną różnicę w podejściu programowym studiów 1 i 2 stopnia. Nasze szkoły od lat borykają się z tym problemem, co wyraża się podobnym poziomem dyplomów na obu stopniach. W Eindhoven pokazano z tego roku 211 prac dyplomowych. Nie wszystkie zachwycały, ale wiele zwracało uwagę, przede wszystkim innym podejściem, szczególnie magisterskie. To co łączy te prace to wnikliwe obserwacje problemów współczesnego świata i próby odpowiadania na nie, jak: kryzys środowiskowy, przyspieszona cyfryzacja, problemy społeczne czy nowe odczytywanie historii. Ponieważ dyplomanci pochodzą z różnych stron świata, problemy te dotyczą konkretnych miejsc i ich bezpośrednich doświadczeń. Efekt końcowy przybiera też różne formy – instalacje, filmy, techniki teatralne czy technologie rozszerzonej rzeczywistości. Prace licencjackie są mniej spekulatywne, bardziej konkretne. Aby przybliżyć różnicę, opiszę dwie z nich – obie nagrodzone po 2 tys. € (przyznano trzy nagrody). Pierwsza, licencjat Jelle Seegersa  to piec do wytapiania metali. Na podwórku Jelle pokazał skonstruowaną przez siebie „maszynę” zaopatrzoną w olbrzymią soczewkę fresnela, za pomocą której w słoneczny dzień można topić metal (fot. 3). Odlany w piaskowej formie kawałek metalu wmontował w nożną szlifierkę do ostrzenia narzędzi np. noży. Przez tę pracę chciał pokazać, że można konstruować bardzo wydajne maszyny wykorzystujące jedynie energię słoneczną i siłę mięśni. Praca magisterska Yassine Ben Abdallaha  zatytułowana Słodko-gorzka pamięć plantacji (fot. 4 i 5) to bardziej spekulatywne podejście. Autor pochodzi z Reunion wyspy położonej 700 km od Madagaskaru. Dawna kolonia francuska została ukształtowana przez monokulturę trzciny cukrowej. Z historii tego miejsca pozostały jedynie obiekty po białych kolonizatorach. Yassine wykonał instalację dla Muzeum Plantacji w postaci cukrowych maczet. Te obiekty to symbole przemocy kolonialnej, która jest ignorowana przez muzeum. Autor zadaje pytanie „czyje dziedzictwo i historia mogą być zachowane, opowiedziane i uwiecznione?”.

Fot. 3. Jelle Seegers, Solarny piec do wytapiania metalu, praca licencjacka, fot. Iris Rijskamp

Fot. 4. Yassine Ben Abdallah, Słodko-gorzka pamięć plantacji, praca magisterska, fot. Czesława Frejlich

Fot. 5. Yassine Ben Abdallah, Słodko-gorzka pamięć plantacji, praca magisterska, fot. Femke Rijerman

Dostępność

Przy okazji festiwalu muzea przygotowują specjalne pokazy. Van Abbemuseum  – centrum sztuki współczesnej, jedno z ciekawszych w Eindhoven, też włączyło się w te działania. Odwiedzając tę placówkę łatwo zauważyć jak poważnie traktowana jest dostępność. Podobnie, jak u nas są do dyspozycji audioprzewodniki, modele trójwymiarowe, tylfografiki czy specjalna ścieżka zwiedzania dla dzieci (fot. 6). Wyróżnia je poziom wykonania, co komunikuje, że to nie tylko przepisy obligują instytucje do tego typu przedsięwzięć, ale chęć wywiązania się z wyzwania dostępności. Przekonałam się o tym sama. Zaczepiła mnie osoba w wieku senioralnym z przypinką muzealną i zaproponowała, że opowie mi o obrazie przed, którym stałam. Usiadłyśmy i wysłuchałam jej relacji. Jako wolontariuszka wspomaga zwiedzających w odbiorze sztuki.

Fot. 6. Przełożenie kolorów na faktury dla osób gorzej widzących w Muzeum Van Abbemuseum, fot. Czesława Frejlich

Fot. 7. fragment ekspozycji w Muzeum Van Abbemuseum, fot. Czesława Frejlich

czytaj także: