dostosuj witrynę:


Ab ovo usque ad mala – wokół jedzenia i projektowania

Często zaczynamy interesować się danym zagadnieniem w momencie jego nagłośnienia. Od dłuższego czasu ogólnodostępne media społecznościowe, prasa, telewizja wielokrotnie podejmują tematy związane z problemami klimatu. Jednak brak jest konkretnych działań oraz skutecznych rozwiązań. Czy nie wynika to z niewiedzy i nietrafnych decyzji?

Młodzi, kształcący się projektanci, pozostający w przestrzeniach uczelni, starają się dokładnie określić ten problem. Studenci mają szansę decydować, w co należy włożyć swoją pracę. Dzięki nabytej wiedzy potrafią dociekać skutków i wskazywać kierunek, w jakim być może należałoby podążać, by osiągnąć jak najlepszy rezultat. Stąd zamiast projektować kolejne naczynie czy ekologiczne opakowanie na żywność, warto zastanowić się nad przeznaczeniem samego obiektu.

Poniżej postaram się przedstawić kilka „ciekawostek” dotyczących jedzenia – być może to ono i projektowanie w jego zakresie stanie się przedmiotem szerszego zainteresowania samych projektantów. Mówiąc projektowanie, mam na myśli projekty o nieszablonowych rozwiązaniach, wpływających na świadomość odbiorcy. Sądzę, że środków wyrazu jest odpowiednio dużo (od plakatów, infografik, przez kampanie, aż po obiekty z zakresu critical design).

Mięso. Nieodłączny element jedzeniowej układanki. O produkcji drobiu oraz przewadze mięsa indyczego nad kurzym wiemy stosunkowo dużo. Znacznie mniejszą wiedzą dysponujemy z zakresu produkcji łatwo dostępnej wieprzowiny.

Chiny – to tutaj żyje połowa świń zamieszkujących planetę. Blisko 700 milionów sztuk. W 1970 roku przeciętny mieszkaniec Chin spożywał 8 kilogramów mięsa wieprzowego rocznie, dzisiaj ilość ta sięga 39 kilogramów. Żeby dostarczyć 1,3 miliarda osób taką ilość mięsa potrzeba wielu świń. Nie ma szans, aby małe hodowle w rodzinnych gospodarstwach zaspokoiły te potrzeby. Nie ma już świń na wiejskich podwórkach, a ich domami są przemysłowe hale.

Na Zachodzie klasa średnia i wyższa częściej sięga po tzw. żywność ekologiczną. Notuje się również wysoki wskaźnik przywiązania do jakości, pochodzenia i certyfikowania wszelkich produktów, nie tylko spożywczych. Nawet sieci fast food musiały na nowo zdefiniować swoje marki w oparciu o świeże i zdrowe produkty – przykład to choćby pojawienie się veggie burgera w ofercie McDonald’s. W Chinach natomiast, szczególnie wśród młodego pokolenia, panuje przekonanie, że świeży produkt jest niebezpieczny. Pokaźna ilość skandali żywieniowych w ostatnich latach sprawiła, że konsumenci stracili zaufanie. Dlatego też chętniej sięgają po pakowane, poddane obróbce produkty.

Problemem jest czas produkcji, pochłaniana energia, ogromna ilość jedzenia charakteryzująca się niską jakością. Kiedy mówimy o ilości, jakości, energii i zaufaniu, jak nie myśleć o dizajnie?

To właśnie ilość była pierwszym żywieniowym wyróżnikiem. W społeczeństwach pozbawionych sztywnej hierarchii, wszyscy jedli w ten sam sposób i mniej więcej to samo. Różnicą była ilość i kaloryczność posiłku. Wynikała ona z dostępu do tłuszczu oraz mięsa. W Polsce nadal panuje zwyczaj, który od dawna jest passé w innych częściach globu – spożywania sporej ilości jedzenia, którego podstawą jest mięso. Przyczynił się do tego czas niedoboru w latach osiemdziesiątych XX wieku (zob. J. Dumanowski, M. Kasprzyk-Chevriaux, Kapłony i szczeżuje. Opowieść o zapomnianej kuchni polskiej). Większość Polaków nadal ceni sobie wielkość porcji, a restauracje starają się sprostać tym oczekiwaniom. Po przeciwnej stronie ulokowały się kuchnie fine dining, które nadal cieszą się nie najlepszą opinią. Porcje niewielkie, ceny wysokie – tak wygląda to w oczach nieświadomych klientów. Są zawiedzeni i bywa, że czują się oszukani.  Fine dining to m.in. technika, wiedza i szacunek do produktu. Cena często wynika nie ze złych intencji restauratorów, a jakości wykorzystywanych przez nich produktów. Tym samym jesteśmy bliżej wspomnianej na początku wartości, jaką jest jakość.

Współczesne rolnictwo już nie jest rodzime, stało się przemysłowe.

Ogromne skupiska gospodarstw nie tylko niszczą środowisko, zwierzęta hodowlane, ale także nas, ludzi. Masowa produkcja odbija się w pierwszej kolejności na jakości jedzenia. Ma także gigantyczny wpływ na pogorszenie jakości powietrza, wody i gleby. Zamiast lokalnych sklepików czy warzywniaków obserwujemy wyrastające na każdym rogu „małe wielkie sklepy” z ogromną ilością hermetycznie zapakowanej żywności pochodzącej z wielkich zagłębi hodowlanych.

Tony Weis, kanadyjski profesor geografii, wegetarianin-aktywista, który od lat bada wpływ zjawiska meatification of diets, czyli wzrostu spożycia mięsa, na rolnictwo i środowisko naturalne. Pisze także o ekologicznych konsekwencjach hodowli. Zdaniem Weisa „dla planety najgroźniejsze nie jest wcale przeludnienie”2. „Problemem jest raczej zbyt duża liczba zwierząt hodowlanych. Każdego roku zabija się 70 miliardów zwierząt, głównie kurczaków i świń, przeznaczonych do konsumpcji przez człowieka. Jeśli ten trend wzrostu spożycia mięsa się utrzyma, w 2050 roku będziemy musieli zabić 120 miliardów zwierząt, nie licząc ryb. Do wyżywienia takiej liczby zwierzaków będziemy musieli wykorzystać jedną trzecią gruntów ornych”3. Aby rozwiązać globalny problem niedoboru zasobów i trudności z wyżywieniem rosnącej populacji należałoby zmienić nawyki żywieniowe. Minimalizacja hodowli przemysłowych doprowadziłaby do sprawiedliwego podziału zasobów, zapewniła bezpieczeństwo żywnościowe, a co najważniejsze zmniejszyła negatywny wpływ rolnictwa na środowisko. Weis przewiduje zmianę mentalności i entuzjastycznie prognozuje wzrost globalnej odpowiedzialności.

Zwierzęta hodowlane, aby stać się elementem naszego jadłospisu także muszą spełniać swoje fizjologiczne potrzeby. Niegdyś świnia była dostarczycielką użyźniającego glebę nawozu. Niestety wraz z uprzemysłowieniem, jej odchody zamieniły się w problematyczny odpad poprodukcyjny. Rozwój wielkich hodowli zwierząt uniemożliwił stosowanie tradycyjnych metod. Proszę sobie wyobrazić tony łajna gromadzone w stworzonych na tę potrzebę basenach mieszczących się na terenie Stanów Zjednoczonych. Żyje tam blisko 6 milionów świń, a każda produkuje 4 razy więcej odchodów niż człowiek. Czym te ekskrementy są? Żeby zwierzęta mogły żyć w tak gęstych skupiskach aplikuje się im potężne dawki antybiotyków, hormonów i środków owadobójczych. Środki te wytwarzane są przez firmy, które produkują leki i antybiotyki przeznaczone dla ludzi.

Zdjęcie przedstawia produkcję mleka w Niemczech. To największy producent mleka w EU, źródło: euractiv.com/section/agriculture-food/news/one-in-seven-german-farmers-apply-for-milk-reduction-aid/

Jedzenie na naszym talerzu stanowi ostatnie ogniwo globalnej produkcji żywności, która ma zasadniczy wpływ na degradację Ziemi. Zmowa koncernów spożywczych i finansistów doprowadziła do powstania wyzbytych ze skrupułów firm. Rabują zasoby naturalne, aż do całkowitego ich wyczerpania. Jako świadomi konsumenci-projektanci czytajmy, dociekajmy i podejmujmy tematy wokół tego, co tak przyziemne i ludzkie. Konsekwencje związane z produkcją jedzenia nie dotyczą jedynie środowiska i zdrowia. Po dłuższym namyśle, wyzwaniem dla projektantów nie są jedynie opakowania, etykiety czy obiekty związane z podawaniem lub innym doświadczaniem jedzenia. Problem zaczyna być bardziej złożony, ponieważ projektowane są: specjalne haki, kontenery, pojemniki, podajniki i inne przyrządy usprawniające przemysł hodowlany. Patrząc w przyszłość, biorąc pod uwagę rosnącą liczbę ludzi oraz potrzebę zapewnienia odpowiedniej ilości jedzenia, zastanawiam się gdzie są granice i co w takim razie z etyką projektanta?

 

 

 

Przypisy:

1. Horacy, Ab ovo usque ad mala – łac. od początku do końca; dosł. od jajka aż do jabłek.

2. Tony Weis, The Ecological Hoofprint. The Global Burden of Industrial Livestock, Zed Books, Londyn, 2013.

3. Stefano Liberti, I Signori del Cibo; Tony Weis, The Meat of the Global Food Crisis, tom XL, nr 1, 2013, s. 65-85.

 


Bibliografia:

1. J. Dumanowski, M. Kasprzyk-Chevriaux, Kapłony i szczeżuje. Opowieść o zapomnianej kuchni polskiej, Wołowiec 2018.

2. Y.N. Harari, Sapiens: Od zwierząt do bogów, Warszawa 2019.

3. S. Liberti, Władcy jedzenia. Jak przemysł spożywczy niszczy planetę, Warszawa 2019.

4. A. Szpura, Jak uratować świat?, Warszawa 2019.

 

Publikacje internetowe:

1. M. Kasprzyk-Chevriaux, Prof. Fabio Parasecoli: Jedzenie to kultura – wywiad 

2. P. Zakrzewski, Kuchnia jarska i rajska. O heroicznych początkach polskiego wegetarianizmu .

3. A. Cimochowicz, Solastalgia , czyli smutek klimatyczny. Czujesz to?

4. The future of food 

 

Okładka: Photo by Tom Fisk from Pexels

 

 

Korekta: Anna Warzecha, Magdalena Wojtanowska

 

czytaj także: