Nr 29/2026 Sozologiczny design
3 Produkcja odpowiedzialna społecznie i ekologicznie

Nr 29/2026 Sozologiczny design

  1. Wstęp 29

  2. Projektowanie wobec nieludzkiej skali i złożoności

  3. Znaczenie oceny cyklu życia w rozwoju produktu dla biznesu i zespołów projektowych

  4. Produkcja odpowiedzialna społecznie i ekologicznie

  5. Gęstość cyfrowa. Sustainable web design w praktyce

  6. Między grzybnią a poliestrem. Dlaczego rewolucja w modzie nie nadchodzi

  7. Z prochu w proch. Projektowanie ubrań według Yuimy Nakazaty

  8. Jak człowiek z gołębiem. Od „wrogiego designu” po międzygatunkową wspólnotę w mieście

  9. Design krytyczny wobec teorii spiskowych. Parafunkcjonalność i ekokrytyka w projektach Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby


3 Produkcja odpowiedzialna społecznie i ekologicznie

Jakie są skutki społeczne, ekologiczne i ekonomiczne produkcji masowej i innych form wytwarzania rzeczy i na ile zwrot ku seryjnym i rzemieślniczym formom produkcji pozwala na odzyskanie całościowego wpływu projektantów i wytwórców na warunki, w jakich powstaje wyrób, a poprzez to na realizację wartości społecznych i ekologicznych?

https://doi.org/10.52652/fxyz.29.26.3 

Celem niniejszego artykułu jest poszukiwanie lepszych z punktu widzenia ekologicznego i społecznego metod prowadzenia wytwórczości w świecie globalizacji, kryzysu ekologicznego oraz coraz wyraźniej uwidaczniających się konfliktów społecznych. Nawiązuję do doświadczeń zgromadzonych w trakcie mojej wieloletniej działalności dydaktycznej prowadzonej na Wydziale Wzornictwa warszawskiej ASP w Pracowni Projektowania Strategii Ekologicznych. Tematy, które realizuję ze studentami, mają na celu poszukiwanie metod systemowej poprawy stanu środowiska naturalnego w kontekście działalności projektowej i wytwórczej. Z powodu znacznego zróżnicowania świata, różnych poziomów zamożności krajów i ich tradycji wytwórczych propozycje zawarte w tym artykule skierowane są wyłącznie do projektantów i wytwórców krajów rozwiniętych – takich jak Polska.

Bez szerszego spojrzenia na zmiany w rozmieszczeniu wytwórczości na całym świecie, trudno jest zaproponować jakiś plan dotyczący Polski i Europy. Brak stabilności obecnego świata utrudnia jednoznaczne określenie zasad rozwojowych, jakimi powinniśmy się kierować. Coraz wyraźniej jednak widać, jak międzynarodowe uzależnienia transportowe, energetyczne i surowcowe oddziałują na suwerenność gospodarczą państw naszego regionu. Łatwo tę skomplikowaną sieć połączeń zakłócić, kierując się również względami politycznymi. Jak pisze Dani Rodrik w Paradoksie globalizacji trudne jest pogodzenie globalizacji z demokracją i suwerennością państw1. Ma to oczywiście wielki wpływ na stabilność społeczną i polityczne decyzje wyborców. Dążenie do skrócenia łańcuchów dostaw rozumiane jako powrót do bezpiecznego poziomu niezależności produkcyjnej stało się ostatnio przedmiotem postulatów wielu ekonomistów i polityków. Obserwowany już od jakiegoś czasu, powrót produkcji do krajów bogatej Północy jest reakcją najbardziej rozwiniętych gospodarek na trudności w zaopatrzeniu, które wyraźnie po raz pierwszy dały się odczuć w czasie pandemii. Tendencja ta, pomyślna w skali całej gospodarki naszego regionu, jest również dobrym prognostykiem dla zawodu projektanta.

Poszukiwanie optymalnych, z punktu widzenia ekologicznego i społecznego metod prowadzenia wytwórczości jest szczególnie ważne w edukacji projektowej. Młodzi designerzy wchodzący na rynek pracy powinni być nie tylko wrażliwi na te problemy, ale również wierzyć w możliwość ich rozwiązania. Zbudowanie koncepcji własnej działalności projektowej w świecie nadmiaru i zamierania środowiska naturalnego nie jest proste. Wiele wykształconych projektowo osób, których wysoka wrażliwość zderza się boleśnie z nastawieniem komercyjnym i obojętnością sfery produkcyjnej, gotowych jest porzucić świeżo wyuczony zawód. Utrzymanie w zawodzie tych właśnie osób jest nie tylko ważne dla nich samych, ale również dla interesu wspólnego. Świat potrzebuje wrażliwych, poszukujących projektantów. Sfera produkcji rzeczy i usług jest niezbędna dla funkcjonowania cywilizacji. Obok energetyki, rolnictwa, transportu i budownictwa ma największy wpływ na stan środowiska naturalnego oraz ściśle połączonego z nim środowiska społecznego. Uświadomienie sobie łączności tych dwóch obszarów może być pierwszym krokiem tworzenia programu działania projektanta.

Drugim niezbędnym składnikiem inicjującym wydaje się potrzeba aktywnego przeobrażania świata. W tym rozumieniu designer nie jest tylko wykonawcą, zmniejszającym dzięki swojej wiedzy i wrażliwości negatywne oddziaływanie produkcji. Jest inicjatorem projektowania przedsięwzięć produkcyjnych, które nazwać można regenerującymi. Czyli nastawionymi na nadawanie traktowanym wspólnie środowiskom produkcyjnemu, przyrodniczemu i ludzkiemu pożądanych cech. Działanie tego typu koncentruje się na stymulowaniu pozytywnych sprzężeń zwrotnych. Podejście regenerujące ma nie tylko na celu odwrócenie niszczenia systemów naturalnych, lecz także tworzenie systemów wytwórczych i społecznych, które mogą współistnieć i ewoluować wraz z systemami przyrodniczymi w celu osiągnięcia wzajemnych korzyści. W tym ujęciu człowiek jest częścią natury, a stworzone przez niego sztuczne otoczenie to także specyficzny habitat przyrodniczy. Celem projektowania regenerującego nie jest rozwój sam w sobie, ale stworzenie właściwego stylu życia i pracy, w którym relacja ze środowiskiem naturalnym i innymi ludźmi ma podstawowe znaczenie.

Trudność tego podejścia polega na konieczności płynnego wdrożenia go w istniejącym świecie bezwzględnej konkurencji cenowej. Nie da się prowadzić takich działań, ignorując zasady opłacalności. Jednak dochód tworzony w wyniku opisanego powyżej mechanizmu występować może na równym poziomie z innymi wartościami, takimi jak komfort nieszkodzenia planecie i społeczeństwu, samorządność i brak uzależnienia, dobre relacje z współpracownikami i użytkownikami tworzonych produktów.

Drugą trudnością jest pokonanie przyzwyczajeń konsumentów. Globalizacja uruchomiona na dobre w ostatnich dziesięcioleciach XX wieku doprowadziła do przesunięcia centrów produkcji na Daleki Wschód. Początkowe olbrzymie różnice kosztów produkcji pomiędzy krajami bogatej północy a nowymi centrami produkcji spowodowały zalew tanich produktów wytwarzanych masowo. Globalizacja wypchnęła wiele gałęzi wytwórczości w naszej części świata poza granicę opłacalności. Taniość towarów powstających w wyniku tego globalnego przesunięcia, połączona z ich początkowo słabą jakością, przyzwyczaiła konsumentów do nadmiarowego kupowania i wymieniania produktów. Zderzenie relatywnego bogactwa krajów rozwiniętych z powszechną dostępnością tanich towarów doprowadziło w pierwszych dwóch dziesięcioleciach XXI wieku do eksplozji konsumpcyjnej. Pomimo wyraźnego podniesienia jakości i ceny produktów dalekowschodnich spowodowanego szybkim rozwojem tych gospodarek nasze przyzwyczajenia pozostały. Nadal kryterium ceny jest podstawowe. Wartości ekologiczne i społeczne produktów z trudem przedzierają się do świadomości bardziej zasobnych konsumentów.

Jak więc budować przedsięwzięcia produkcyjne tworzące dobrostan ekologiczny i społeczny? Z pewnością decydującą rolę odgrywa charakter i skala wytwórczości. Produkcję masową wymyślono po to, aby dzięki automatyzacji, powtarzalności i standaryzacji osiągnąć efekt ilości umożliwiający obniżenie ceny. Produkcja tego typu łączy więc dwa najbardziej negatywne z punktu widzenia ekologii efekty. Wielką ilość wytwarzanych rzeczy i ich niską cenę. Im towar bardziej masowy, tym tańszy, im tańszy, tym chętniej konsumowany. W społeczeństwach ubogich, nastawionych na zaspokajanie podstawowych potrzeb podnosi to doraźnie jakość życia. Ludzie biedni mają dostęp do wielu produktów oszczędzających ich czas, który musiałby być przeznaczony na wykonanie wielu nużących czynności. Ułatwia to z pewnością życie, czyni je wolnym od ciągłej pracy, pozwala zająć się innymi, istotnymi z punktu widzenia samorozwoju czynnościami. Inaczej tego typu produkty funkcjonują w krajach bogatych. Są masą tanich, anonimowych wyrobów. Ułatwienia (często pozorne), które oferują, są jedynym powodem ich nabywania. Nie nawiązujemy z nimi żadnej relacji, nie szanujemy ich. Po zużyciu, a często po zniszczeniu spowodowanym niewłaściwym używaniem, wyrzucamy bez żalu.

Równocześnie produkcja masowa nie jest optymalna z punktu widzenia dobrostanu zatrudnionych ludzi. Jeśli nawet szkody nie mają charakteru zdrowotnego (w naszej części świata istnieją ścisłe przepisy dotyczące ochrony pracy), to z pewnością w olbrzymiej większości warunki produkcji masowej są odhumanizowane i psychologicznie obciążające. W krajach rozwiniętych obserwujemy więc stałe zmniejszanie zainteresowania zawodami produkcyjnymi. Są one przejmowane przez imigrantów z krajów biedniejszych lub eliminowane poprzez procesy automatyzacji produkcji. W procesie tym powiększa się grupa ludzi, którzy muszą raz po raz szukać swojego miejsca w całym układzie społecznym. Często też obciążają oni system wsparcia państwowego.

Własność dużych fabryk produkujących masowo, ma zwykle charakter korporacyjny, oparty na kapitale udziałowym (często międzynarodowym), który przede wszystkim zainteresowany jest zyskiem. Odpowiedzialność za skutki społeczne i ekologiczne produkcji jest tam rozproszona. Wytwórnie tego typu nie są związane na stałe z miejscem produkcji. W przypadku zmiany warunków ekonomicznych z dnia na dzień przenoszone są do innych części świata, a pracownicy pozostawieni bez zatrudnienia.

Opis powyższych mankamentów nie oznacza oczywiście nawoływania do rezygnacji z produkcji masowej. To jest niemożliwe. W pewnych obszarach jest ona niezbędna i nie może być porzucona. Masowe przetwórstwo żywności, transport samochodowy, zaawansowane wyroby elektroniczne to gałęzie produkcji, które rozwijać się będą i powinny poprzez automatyzację, standaryzację i wprowadzanie coraz to ostrzejszych regulacji w zakresie ochrony środowiska i jakości wyrobów. Są to produkty niezbędne, podnoszące jakość życia lub nawet umożliwiające życie w obecnym, rozwiniętym świecie. Jednak ich produkcja, pomimo wprowadzania coraz ostrzejszych przepisów ochronnych, jeszcze długo wiązać się będzie z negatywnymi zjawiskami opisanymi powyżej.

Czy możliwy jest inny typ produkcji, zmniejszającej powyżej opisane mankamenty wytwórczości masowej, ale wystarczająco efektywny dochodowo? Czy wytwórczość innego typu może – jeśli nie zastąpić, to – znacząco uzupełnić produkcję masową, stwarzając wystarczająco obszerne pole do poprawy ekologicznych i społecznych skutków produkcji? Czy świadome sterowanie zainteresowaniami projektantów może coś poprawić w tym układzie?

Aby ułatwić odpowiedzi na te pytania, spójrzmy na strukturę przedsiębiorstw w Polsce opisaną w „Raporcie o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce” z 2025 roku, przygotowywanym co roku przez Polską Agencję Rozwoju Przemysłu2.

W 2025 roku w Polsce istniało 2 307 117 przedsiębiorstw produkujących towary lub usługi rynkowe (bez banków i ubezpieczycieli), które dzieliły się na:

  • mikroprzedsiębiorstwa, zatrudniające 97,1% ogółu pracujących (do 10 pracowników);
  • przedsiębiorstwa małe, zatrudniające 2,1% ogółu pracujących (od 10 do 50 pracowników);
  • przedsiębiorstwa średnie, zatrudniające 0,6% ogółu pracujących (od 50 do 250 pracowników);
  • przedsiębiorstwa duże, zatrudniające 0,2% ogółu pracujących (powyżej 250 pracowników).

Dane wskazują na następujący udział tych firm w PKB:

  • 27,9% – mikroprzedsiębiorstwa;
  • 8,3% – przedsiębiorstwa małe;
  • 10,4% – przedsiębiorstwa średnie;
  • 27,5% – przedsiębiorstwa duże.

Sektor mikro- i małych przedsiębiorstw jest więc dominującym w Polsce sposobem organizowania działalności gospodarczej, obejmujący ponad 99% pracowników zatrudnionych w usługach lub produkcji, których udział w tworzeniu całościowego PKB wynosi 36,2%. Udział w PKB średnich i dużych przedsiębiorstw to kolejne 37,9%. Porównanie to ujawnia niewspółmiernie wyższą produktywność ludzi zatrudnionych w dużych organizmach gospodarczych. Może to wynikać z efektu skali, który dzięki automatyzacji oraz optymalizacji organizacyjnej pozwala wywindować efektywność w wielkich firmach. Porównanie danych dowodzi, że struktura polskich przedsiębiorstw nie różni się znacząco od innych krajów europejskich. Warunki strukturalne w całej Europie, która jest naturalnym polem penetracji polskich projektantów, są więc podobne.

Z wymienionych to branża budowlana (15,2% zatrudnionych) w najmniejszym stopniu jest rynkiem pracy dla projektantów wzornictwa. Branże handlowa (18,4% zatrudnionych) i usługowa (56,2% zatrudnionych) obok tej produkującej wyroby (9,2% zatrudnionych) są szerokim polem działalności projektowej. Czy jest szansa na to, aby przy odpowiednim wsparciu projektowym poprawić efektywność w mikro- i małych przedsiębiorstwach, aby stały się one silniejszym graczem na naszym rynku? Myślę, że warto się nad tym zastanowić z powodów wychodzących poza analizę ściśle ekonomiczną.

Powyższe porównania mówią przecież o tym, że dla przytłaczającej większości pracowników praca w małym kolektywie jest naturalną formą zatrudnienia. Niewielki zespół może łatwiej, w sposób koncyliacyjny, określić relacje pomiędzy swoimi członkami oraz wspólnie przyjąć zasady, którymi kieruje się firma. Istnieje tam szerokie pole do urzeczywistniania wartości, które są ważne dla zespołu. Mam oczywiście na myśli wartości społeczne i ekologiczne. Brzmi jak utopia?

Jako osoba mająca kontakt z losami młodych osób często obserwuję ich rozczarowanie pracą w korporacjach. Firmach opresyjnych, gdzie dużo się zarabia, ale nie ma miejsca na indywidualizm i niezależność. Zwykle po takim epizodzie szukają dla siebie miejsca o diametralnie innych celach i kulturze pracy. Jeśli chodzi o kreowanie przedsięwzięć gospodarczych, absolwenci wzornictwa są w nieporównanie lepszej sytuacji niż inni młodzi ludzie. Rozumieją rynek i technologię, mają zdolności do wymyślania przedsięwzięć i wyrobów. Umieją połączyć projektowanie produktów, przekazu i przestrzeni, których wspólne kształtowanie bywa kluczowe w wielu inicjatywach rynkowych.

Przechodząc już stricte na grunt wytwarzania produktów, absolwenci wydziałów wzornictwa mogą odegrać decydującą rolę w aktywizacji tysięcy mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, czyniąc je realną alternatywą dla wielkich, masowo wytwarzających firm. W przeważającej mierze produkcja ta może wytwarzać krótsze lub dłuższe serie produktów. Ubrania, meble, oświetlenie, zabawki, naczynia, ozdoby domowe, specjalistyczna elektronika, sprzęt sportowy, wyposażenie przestrzeni publicznej i tym podobne produkty mogą być wykonywane w postaci lepiej wypracowanych, przeznaczonych dla konkretnych grup klientów seriach. Drobiazgowa dbałość o jakość wykonania, zaczerpnięta z tradycyjnych ręcznych technik rzemieślniczych, prowadzi do kreowania produktów indywidualnych, nawiązujących długotrwałą relację z użytkownikiem.

Plan wdrożenia nowych produktów w niewielkich przedsiębiorstwach jest łatwy do stworzenia w aspekcie technologicznym, ekologicznym i kosztowym. Ogólna dostępność internetowych kanałów dystrybucji i promocji tworzy dla niewielkiej produkcji zupełnie odmienną sytuację rynkową, niż było to jeszcze parę lat wcześniej.

Szczególnym powodem preferowania takiej produkcji powinna być łatwość osiągnięcia niskiej agresywności dla środowiska. Wymuszona konieczność niskiego progu wejścia w produkcję, czyli konieczność niskich nakładów początkowych na narzędzia i urządzenia, już na wstępie eliminuje plastiki ropopochodne przetwarzane przy pomocy technologii wtrysku, rozdmuchu lub termoformowania. Są to najpopularniejsze, najszkodliwsze z uwagi na dużą skalę produkcji i niską cenę jednostkową wyrobu technologie przemysłowego wytwarzania rzeczy. Warto zwrócić na to uwagę, gdyż pomimo wysiłków wprowadzania systemowego recyklingu i upcyklingu zanieczyszczenie zdegradowanym plastikiem staje się jednym z nieodwracalnych skutków produkcji masowej.

Zastąpienie plastików ropopochodnych materiałami naturalnymi, czyli drewnem, ceramiką, szkłem, naturalnymi tekstyliami, jest drogą oczywistą. Do tego dochodzi możliwość niskonakładowego przetwarzania stali i innych metali (odlewanie i cięcie półfabrykatów). Ilość tak zwanych materiałów ekologicznych rośnie z roku na rok. Wiele z nich jest pochodzenia czysto naturalnego – to zwykle sprasowane lub zlepione włókna roślinne lub sierść zwierząt. Mamy też wielką podaż materiałów pochodzących z recyklingu zawierających zwykle oprócz organicznego wypełniacza, domieszkę plastików ropopochodnych. Zastosowanie tego ostatniego typu materiałów powinna poprzedzać analiza ich składu i możliwości dalszego wielokrotnego przetwarzania. Niestety materiały te nie gwarantują zastopowania proliferacji drobin plastyku w środowisku.

Wobec niewielkiego wolumenu przetworzonej materii w produkcji seryjnej dużo łatwiejsze jest kontrolowanie zasad cyrkularności. Konieczna oszczędność wymusza lepsze planowanie w zakresie wykorzystania materiałów oraz generuje innowacyjność w pozyskiwaniu tańszych materiałów i komponentów z recyklingu. Dobre praktyki w tym zakresie opisuje poradnik Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości dla małych i średnich przedsiębiorstw3.

Wchodzenie technologii cyfrowych otworzyło dla produkcji seryjnej nieosiągalne wcześniej możliwości. Obrabiarki i drukarki sterowane cyfrowo gwarantują nie tylko niskie nakłady na rozpoczęcie produkcji, ale również łatwą modyfikację wzorów prowadzącą do kastomizacji produktów, umożliwiającą wytwarzanie towarów lepiej przystających do konkretnych potrzeb. Klasyczna wiedza technologów produkcji masowej nie ma tu już zastosowania i zastępowana jest umiejętnościami obsługi programów trójwymiarowych i znajomością nowych materiałów organicznych odpowiednich do druku 3D. Spadające gwałtownie ceny urządzeń i materiałów tego typu pozwalają mieć nadzieję, że z czasem wyprą one klasyczne przetwórstwo tworzyw ropopochodnych. Mała skala produkcji i często „rodzinny” lub „przyjacielski” charakter relacji w obrębie mikroprzedsiębiorstwa daje możliwość łatwego budowania dobrych warunków pracy. Ma to szczególny wpływ na poczucie zadowolenia i ocenę własnej egzystencji. W pracy spędzamy większość swojego czasu. Budowanie poczucia sensu i harmonii tego wymiaru naszego życia jest niezbędne. Wspólne tworzenie koncepcji produktów połączone może być z szerszą budowaniem efektywnego ekonomicznie, komfortowego psychicznie i niezależnego mikroświata. Podobne próby nie są niczym oryginalnym. Stale podejmuje je międzynarodowy ruch spółdzielczy, kierowany zasadami roczdelskimi4.

Co z ceną wyrobów produkowanych w ten zrównoważony, ograniczony sposób? Nie ma wątpliwości, że cena wyrobów będzie wyższa. Jednak wartości niesione przez tego typu produkty nie pozostawiają złudzeń, że w bogatej części świata znajdą się amatorzy gotowi zapłacić więcej. Mniej zużytej energii i materiałów zrodzić może więc większy zysk, odwrotnie niż w produkcji masowej.

Design ma tu do odegrania wielką rolę. Warto, aby wydziały projektowe w Polsce i Europie dostrzegły potencjał tkwiący w małej przedsiębiorczości. Warto obok kształcenia metod projektowania rzeczy zwrócić większą uwagę na naukę budowania całych koncepcji nowych przedsięwzięć produkcyjnych, w których opłacalność wiązałyby się z małą agresywnością dla środowiska i benefitami społecznymi. Projekty te obejmować powinny też samą organizację produkcji i założenia budujące przyjazne środowisko pracy, oparte na współzarządzaniu i dobrych relacjach. Projekty te winny mieć na celu wytworzenie takiej sytuacji, w której dochodowość jest postawiona na równi z celami ekologicznymi i społecznymi. Dać to może nową perspektywę dla młodych osób studiujących design oraz wielu innych zmęczonych niemożnością zmiany sytuacji ekologicznej i społecznej. Wobec licznych zagrożeń i niepewności politycznej i ekonomicznej, rozwijanie tego typu myślenia buduje także zaradność i odporność społeczną, które powinny być propagowane w skali państwowej i międzynarodowej. Mam nadzieję, że niniejszy artykuł może być przydatny w budowaniu pozytywnego programu praktycznego działania dla młodych designerów w czasach dezorientacji i intensywnych przemian.

Publikacja 29.07.2026