8 Projektując przyziemie, projektujesz życie… lub jego brak
„Miasto to coś więcej niż budynki i ulice” – zahaczam się o cytat z zapowiedzi numeru. Jak kształtować miasto, jeśli nie ulicami i budynkami właśnie? A konkretniej: podłogą i ścianą, które wzdłuż niej przebiegają. Projektowanie miasta to w ogromnym stopniu projektowanie tego, co najbliższe ludzkiemu ciału. Przyziemia.
Piszę jako badaczka opierająca się na studiach kulturowych i architektonicznych. Postrzegam miasto jako materię kształtującą miejsca i sytuacje. Jako złożony, ruchliwy i zmienny organizm, w którym życie dzieje się w przesmykach, prześwitach, na placach, w centrach i na obrzeżach, w otwartym i domkniętym. Miejska architektura gości rytuały i zachowania, przyjmuje je, a czasem wyzwala.
W życiu miejskim współuczestniczy się, przechadzając się ulicami, wzdłuż kamienic i gmachów, bram, murów. Jednak partycypować w równym stopniu można i po drugiej stronie ściany: wewnątrz mieszkania, sklepu i baru mlecznego. Na różnych kondygnacjach. Wszędzie dzieje się miejskość, wszystko zadzierzga i podtrzymuje relacje między nami a wami, między swoimi a innymi. Zasiadając w kawiarni, wybieramy bowiem miejsce tuż przy witrynie, kiedy mamy chęć i gotowość do tego, by być oglądanymi – ale też, by oglądać. Kiedy indziej obieramy kierunek w głąb, gdzie zaszywamy się w przysłoniętym punkcie, oddalonym od gwaru ulicy i cudzego spojrzenia.
Il. 1. Wnętrze restauracji przy ul. Podwale Staromiejskie, Gdańsk. Miejsca przy witrynie to te najciekawsze obserwacyjnie, ale też najmniej spokojne; archiwum prywatne autorki
Miejskie relacje były i nadal pozostają przedmiotem zainteresowania sztuki i badań naukowych. Malarstwo Edwarda Hoppera jest tego sztandarowym przykładem. Wtórują mu Alfred Hitchcock z Oknem na podwórze, Roman Polański i jego Lokator, paryskie fotografie Eugène’a Atgeta oraz nowojorskie kadry Vivian Maier, wreszcie podglądactwo w twórczości Charlesa Baudelaire’a. Bez zniuansowanych przezierności oraz ich przeciwieństwa, solidnego muru, nie zaistniałaby zapewne figura flâneura (ani flâneuse). W gęstym mieście ich uwagę przyciągają strojne witryny sklepowe, dumne portfenetry fasad i bezwstydna zwyczajność okien od podwórza. Współcześnie zajrzeć można też wirtualnie. Strona WindowSwap1 zaprasza do spędzenia chwili przy cudzym oknie, w losowym miejscu na świecie. Internauta lub internautka zasiada zatem przed oknem wirtualnym i realnym jednocześnie, podpatrując i podsłuchując: rozlewający się nad horyzontem zachód słońca z szumem samochodów w tle; śnieżną zamieć z muzyką klasyczną; leniwe popołudnie na spokojnej, paryskiej uliczce. Okno to pożywienie dla nienasyconego spojrzenia, przemykającego i niezobowiązanego.
Il. 2. Fasada kamienicy widziana z sali dydaktycznej Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Prywatne wnętrze odsłania się przed publicznym spojrzeniem; archiwum prywatne autorki
Il. 3. Louis-Marie’s Window; WindowSwap, window-swap.com [data dostępu: 13.3.2022].
Za sprawą umiejętności przysłaniania i tonowania widzialności miasta o tkance przednowoczesnej oraz krótko powojennej oferują nam lekcje współbycia. Ta umiejętność tkwi w technice perforowania ściany z uwzględnieniem nie tylko funkcjonalności wnętrza budynku, ale również z dbałością o zewnętrze – o fasadę i jej wyraz. Postaram się skonkretyzować je i opisać za pomocą cech oraz narzędzi projektowych kształtujących miejskie przyziemia. Zacznę od przywołania dwóch kategorii, które opowiadają o złożoności zagadnienia. Są to wnętrza miejskie oraz relacje prywatnego i publicznego.
Wnętrza miejskie
Kluczowa dla mojego myślenia o projektowaniu jest koncepcja wnętrz miejskich wypracowana przez profesora Jacka Dominiczaka związanego z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku. Pojęcie splata ze sobą „wnętrza urbanistyczne” i „wnętrza architektoniczne”, traktując je „jako jedną przestrzeń życia i, w konsekwencji, jako jedno zagadnienie projektowe”2.
„Chodzi o to, by parki i skwery, place i ulice, podwórka i dziedzińce widzieć i rozumieć również jako wnętrza i, co najważniejsze, rozpoznawać, jak doskonale łączyć się one mogą z ogródkami i wnętrzami kawiarni, z korytarzami i pracowniami uczelni, z salami kin i teatrów, z holami wielopiętrowych apartamentowców, z sieniami prywatnych domów, z ich salonami i kuchniami, z pokojami indywidualnych osób”3.
Za profesorem postuluję zatem, by miasto postrzegać jako system wzajemnych zależności. Ostatecznie jesteśmy gatunkiem silnie uspołecznionym i relacji – zdrowych relacji – potrzebujemy. Architekturą możemy je miastu dawać, ale i odbierać.
Il. 4. Zwyczajowo zaplecze, w tym przypadku istny spektakl miejski. Witryna odsłania proces powstawania wyrobów garmażeryjnych w pasażu przy Podwalu Grodzkim w Gdańsku; archiwum prywatne autorki
Publiczne, prywatne
„Okna pomarańczowe, czerwone i żółte, ciemne tam, gdzie nie wrócili z pracy. Stoi nagi chłopak w oknie. Zgasił światło w pokoju, ale zapomniał w kuchni i nie wie, że go widać z naprzeciwka.
Gołąb puka w szybę, przekrzywił łeb, zajrzał w ekran i poleciał.
W oknie poruszają się dwie postaci. Nie przejmują się. Nie zasłonili okna”4.
Spośród wielu definicji publicznego i prywatnego zdecydowałam się przywołać tę, którą ukuła Jadwiga Sawicka: „Miejsce sądu – cenzury i oglądu. Przed wkroczeniem trzeba się skoncentrować / zebrać siły / zastanowić nad wizerunkiem lub kamuflażem: jak się chce być widzianą lub jak być niewidzianą?”5. Wychodząc od zacytowanej definicji, zakładam, że w sferze publicznej zawiera się to, co swoim okiem obejmie dowolna osoba korzystająca z przestrzeni ogólnodostępnych (i uchem, bo miasto to przecież wielozmysłowa struktura). I odwrotnie – do prywatnego potrafi wsączyć się to, co fizycznie pozostaje w przestrzeni ulicy czy placu. Christian Norberg-Schulz, praktyk i teoretyk architektury, podsumował te potencjały stwierdzeniem: „Otwór to element ożywiający miejsce, bo podstawą każdego życia jest interakcja z otoczeniem”6. Okno jest płaszczyzną wspólną, przynależną obu strefom.
Studiowanie okien
„Okno jakie jest, każdy widzi” – usłyszałam kiedyś w trakcie akademickiej dyskusji. Ale czy na pewno? Analizując nową architekturę, odnoszę wrażenie, że osoby projektujące coraz rzadziej zdają sobie sprawę z tego, jak można kształtować okna. W konsekwencji: jak kształtować życie po obu jego stronach.
Zdarza mi się powiedzieć, że otwór w ścianie to jeszcze nie okno. Za tym stanowczym stwierdzeniem kryje się moja głęboka niezgoda na współczesne standardy projektowania architektury przyziemi. Przechodząc wzdłuż fasad niedawno ukończonych budynków, mijam przeszklenia, najczęściej prostokątne, sięgające od podłogi do stropu lub niemal stropu. Wzrok – tak mój, jak i każdej innej osoby – wędruje od elewacji do wnętrza po drugiej stronie szyby. Widzę tyle, ile umożliwia mi ściana domykająca pomieszczenie. Czyli najczęściej wszystko, włącznie z białym kaloryferem sterczącym z podłogi tuż przy oknie. Niestety, równie często trafiam na partery całkowicie martwe, zbudowane ciągiem muru skrywającego zaplecze techniczne budynku. Takie rozwiązania zupełnie wykluczają obecność żywej miejskości – nie zapraszają do interakcji, odcinają się od przechodnia zdecydowanym gestem.
Il. 5. Przykład kształtowania przestrzeni publicznej za pomocą okien przyziemia. Szyby osiągające niemal pełną wysokość pomieszczenia nie pozostawiają miejsca na ukrycie niezbędnej infrastruktury wnętrza przed spojrzeniem przechodniów. Wnętrze staje się nagie; archiwum prywatne autorki
Il. 6. Skrajne przeciwieństwo przeszklonych przyziemi. Nowe budownictwo uniemożliwia wnętrzu interakcję z ulicą, tworząc przestrzenie pozbawione życia publicznego. Ulica traci sąsiedzkie spojrzenie, które – przywołując Jane Jacobs – sprzyja bezpieczeństwu i splataniu społecznych więzi. Tu przykład gdański; archiwum prywatne autorki
Co zrobić, by przyziemia znów zaczęły współtworzyć dynamikę miasta? Badać, badać i jeszcze raz – badać. Tylko dzięki uważnemu rozpoznaniu sytuacji wynikających z poszczególnych rozwiązań architektonicznych jesteśmy w stanie budować miasta bogate w doświadczenia wspólnotowe. W dalszej części tekstu opisuję dwie instytucje badawcze, które dzięki swojej działalności uzupełniają tę lukę w wiedzy.
Villum Window Collection
Niespełna godzinę drogi od centrum Kopenhagi znajduje się muzeum okien Villum Window Collection. Instytucja powstała w 2006 roku z inicjatywy Larsa Kann-Rasmussena, syna inżyniera Villuma Kann-Rasmussena, twórcy pierwszego okna dachowego typu velux. Muzeum dokumentuje i popularyzuje historię okna jako takiego – jego rozwój technologiczny oraz wpływ na jakość życia jego użytkowników, którym dostarcza światła, świeżego powietrza i wizualnego kontaktu z zewnętrzem.
Il. 7. Villum Window Collection; archiwum prywatne autorki
W dawnej siedzibie i warsztatach firmy VKR Group na odwiedzających czeka około 300 okien datowanych od XVII wieku do dziś. Na ekspozycji, oprócz pełnoskalowych modeli, znajdują się próbniki materiałów, przykłady rozwiązań technologicznych, opracowania historyczne oraz interaktywne instalacje. To największe kompendium wiedzy na temat okien, z jakim miałam dotychczas do czynienia. Szczególnie że ekspozycji głównej towarzyszą wystawy tematyczne, w tym Wall of Windows from The Brooking kuratorowana przez architekta Rema Koolhaasa7 oraz Window Behaviorology Yoshiharu Tsukamoty8.
Il. 12. Biblioteka Villum Window Collection; archiwum prywatne autorki
Zasoby Villum Window Collection to nie tylko eksponaty, ale też rozbudowana, specjalistyczna biblioteka publikacji z całego świata. Przeglądając ją, trafiłam na książkę poświęconą witrynom w przyulicznych parterach: Shop Fronts Alana Powersa9. Autor zebrał pokaźną dokumentację fotograficzną, którą przeanalizował pod kątem historycznym i stylistycznym. Powers skupił się na perspektywie konserwatorskiej, niemniej przywołuję jego opinię jako potwierdzenie tego, że nadal potrzebujemy badać okna: „Fronty sklepów mogą mieć wpływ na kształtowanie się lub niszczenie historycznego krajobrazu ulic, jednak historia ich projektowania jest stosunkowo mało zbadana”10. Zauważone i dobrze przestudiowane zagadnienie może dostarczyć współczesnym projektantom wiedzy typologicznej – podstawy do budowania ścian, które sprzyjają życiu wspólnotowemu.
Window Research Institute
Wywodzący się z Tokyo Window Research Institute od ponad dekady prowadzi badania nad oknem w kategoriach architektonicznych, jak i kulturowych. W swojej misji podkreśla, że aktywności spod szyldu „windowology” („oknologii”)11 z założenia mają charakter interdyscyplinarny, a do współpracy angażują osoby eksperckie i uczelnie wyższe. Działalność instytutu obejmuje publikacje, wystawy, wspieranie badaczy i badaczek. WRI opracował między innymi broszury poświęcone rozumieniu okna przez filtr dość nieoczywistych obszarów badawczych. To seria Windowology: Selected Research12, a w jej skład wchodzą The History of Windows, Linguistics of the Window, Transition of Kikugetsutei, Equipment In Between, Window Behaviorology, Window Dialectology, Window Ethnology oraz Windows in Manga13.
Mimo że WRI jest silnie związany z japońską kulturą, to jego działalność nie ogranicza się do lokalnej architektury. Przykładem jest książka The Nordic Window. Window Behaviorology in Nordic Architecture14 pod redakcją architekta i badacza Yoshiharu Tsukamota (Tokyo Institute of Technology) i wydana dzięki funduszom Villum Window Collection. Studium obejmuje projekty okien w Szwecji, Finlandii i Danii, gdzie wraz z grupą studencką przebadał między innymi dzieła Alvara Aalta i Arne Jacobsena. Badania pozwoliły zbudować typologię okien, którą wprowadzili XX-wieczni architekci w reakcji na dostępne i nierzadko przełomowe technologie, jak również społeczne uwarunkowania północnej Europy.
Tym, co wyróżnia badania prowadzone przez Window Research Institute i osoby współpracujące, są doprowadzone do szczegółu, aksonometryczne przedstawienia architektury i jej użytkowników. Każda z nich ukazuje potężny zasób wiedzy i ogrom wykonanych pomiarów. Zaproponowany przez WRI sposób opracowywania badań wnosi nową jakość do dziedziny i dowodzi przy tym, że okno może zaskoczyć swoją formą i siłą wpływu na jakość życia.
Il. 13. Publikacja Tsukamoto Yoshiharu Lab, Tokyo Institute of Technology, The Nordic Window: Window Behaviorology in Nordic Architecture, Strandberg Publishing, 2023; źródło: materiały promocyjne wydawcy
Architektura przyziemia. Studia własne
We wstępie do artykułu przywołałam przyziemia, czyli te części budynków, które spotykają się z miejską podłogą: chodnikiem, jezdnią, przedogródkiem. Stawiam tezę, że to one oferują ulicom i placom potencjał żywotności. Dzięki nim ktoś może przysiąść w okiennej wnęce, może oprzeć łokieć lub piętę o cokół. Szyby zachęcają do tego, żeby się w nich przelotem przejrzeć, albo zatrzymać przy sklepowej ekspozycji. Według profesory Lucyny Nyki, architektki i badaczki, rozszczelnienie murów i otwarcie parterów na przechodniów sprawiło, że przestrzeń publiczna miasta zaczęła wykraczać poza obrys ulic i stała się bardziej „porowata”.
„Nieprzypadkowo intencją wielu modernizacji kamienic, przeprowadzanych w strefach ich przestrzeni publicznych dostępnych z ulicy, jest znalezienie lepszego powiązania z miastem”. Jean Nouvel wskazał takie miejsca jako punkty węzłowe niejednorodności miasta, gdzie rozgrywać się mogą aktywności o charakterze miejskim. „Architekt odwołuje się tutaj do podjętej strategii uczynienia z dostępnej publicznie strefy wnętrza – obszaru urbanistycznego, gdzie kontynuowana jest dynamika miejska, a odwiedzający – postawiony w sytuacji przechodnia penetrującego ukryte przestrzenie miasta”15.
Il. 14. Dawniej budynek przemysłowy, dziś szkoła filmowa. Cokół towarzyszący potężnemu przeszkleniu (choć przysłoniętemu) jest miejscem spotkań osób studiujących i przechadzających się ulicami barcelońskiej dzielnicy El Poblenou; archiwum prywatne autorki
Il. 15. Architektonicznie prosty przykład tego, w jaki sposób wnętrze restauracji i ulica mogą się ze sobą spotkać. Okno otwierane na wysokości łokcia zachęca do przystanięcia, oparcia się i wykorzystania przerwy w pracy na rozmowę z kolegami spożywającymi posiłek w środku. Barcelona; archiwum prywatne autorki
Takie scenariusze życia publicznego w miastach najczęściej przeplatają się z obszarem prywatności. Tam z kolei, w oknie do mieszczańskiego wnętrza architektonicznego, na parapecie czas spędzają koty, dziecięce maskotki wychylają się zza firany, a sączące się ze środka światło komunikuje obecność domowników. Z tych rytmów i sytuacji wyplata się miejska wspólnotowość. A żeby zaistniały, konieczna jest dobra architektura. Jakości, które mam na myśli, ujął w dwóch zdaniach Juhani Pallasmaa: „W naszych czasach światło zamieniło się w policzalną materię, okno utraciło zaś rolę pośrednika pomiędzy światami, pomiędzy zamkniętym i otwartym, wnętrzem i zewnętrzem, prywatnym i publicznym, cieniem i światłem. Utraciwszy swoje ontologiczne znaczenie, okno zaczęło być zaledwie nieobecnością ściany”16. Architektura jest bowiem projektowaniem sytuacji. Jej siła tkwi w gestach odsłaniania, przysłaniania i zasłaniania.
W ostatnich latach prowadziłam własne badania nad oknami. Próbowałam zrozumieć, na czym budują się napięcia między widzialnym a skrywanym, jakiej architektury wymagają konkretne relacje, a nawet emocje. Zadawałam sobie pytania o to, czy w publicznym jest miejsce na prywatne, a jeśli tak, to jakimi formami je komunikować? Zaczęłam od rozpoznania elementów, z których składa się okno jako aktor we wnętrzu miejskim i które dla mojego procesu badawczego mają znaczenie kluczowe:
- umiejscowienie okna w murze: odnosi się do jego pozycji w osi pionowej, poziomej oraz w grubości muru;
- otwór określa się poprzez układ, kształt, powierzchnię. Jest przebiciem w murze, które umożliwia połączenie obu jego stron w jedno wnętrze miejskie;
- wypełnienie cechuje się stopniem wizualnej przepuszczalności. Wypełnienie okna może, ale nie musi być transparentne. Również brak wypełnienia jest jedną z możliwości projektowych;
- przysłona może należeć do trwałych form architektonicznych (okiennice) oraz tymczasowych interwencji w obrębie okna (rośliny w donicach). Cechą przysłony jest gradacja, między innymi widzialności.
Ta stosunkowo prosta kategoryzacja może pomóc w obserwacji miasta. Poniżej, na podstawie analizy kilku fasad, pozyskuję informacje i proponuję przykładowe typologie umiejscowienia okien przyziemnych.
Załóżmy, że tym samym zestawem kategorii zamierzamy przebadać konkretne wnętrze architektoniczne. Tym razem przedmiotem analizy jest lokal znajdujący się w suterenie przedwojennej kamienicy przy ulicy, która w badanym fragmencie w dużym stopniu zachowała swoją dawną formę.
Il. 22. Fasada przy ul. Gdyńskich Kosynierów w Gdańsku. Drzwi prowadzą do Galerii Eskaem; archiwum prywatne autorki
Umiejscowienie i otwór
Okna są usytuowane od strony ulicy, w parterze kamienicznej pierzei. Proporcje i wielkość otworów okiennych nie odbiegają znacząco od typowych okien stosowanych we wnętrzach mieszkalnych.
Wypełnienie
Oprawa okien jest wyrazista: dość grube ramy i zagęszczone podziały ograniczają widoczność i przepływ światła słonecznego. Stałe wypełnienie otworu wykonane jest z przezroczystego, jednolitego szkła.
Przysłony
W tym przypadku mamy trzy rodzaje: nieprzezroczyste wyklejki na szybie, kraty zamontowane na fasadzie budynku oraz mobilną tablicę zawieszaną na kratach.
Warto dodać, szczególnie w przypadku tak ulokowanego wnętrza, że perspektywę sięgającą w głąb domyka ściana (ilustracja poniżej), przez co pomieszczenia ukryte za drzwiami nie są dostępne dla oczu osób spoglądających z ulicy. Przestrzeń pomiędzy fasadą kamienicy a ścianą działową wewnątrz pozostaje stale odkryta dla patrzących.
Il. 23–24. Analiza badanego wnętrza architektonicznego i jego relacji z ulicą. Rysunki wyznaczają ścianę fasady (tradycyjnie postrzeganą jako granica pomiędzy prywatnym a publicznym) oraz ścianę we wnętrzu, która w tym przypadku oddziela prywatne zaplecze galerii sztuki od przestrzeni wystawienniczej; opracowanie własne autorki
Il. 27. Widok z wnętrza Galerii Eskaem. Dzięki zastosowaniu przysłon przezierność została ograniczona w taki sposób, by ochronić nieco swobodę funkcjonowania wewnątrz, a jednocześnie nie odcinać się zupełnie od życia ulicy; archiwum prywatne autorki
Badania – i co dalej?
Projektując przyziemie, projektujesz życie… lub jego brak – głosi tytuł niniejszego tekstu. Przywołałam badania, publikacje, wystawy oraz własne analizy tego, w jaki sposób konstruowane są partery miejskich przyziemi i czym może skutkować ich architektura. Namawiam i zachęcam do tego, by o oknach myśleć jako o wielkim zasobie i równie wielkiej odpowiedzialności za jakość wspólnego, miejskiego życia. Artykuł dowodzi tego, że nawet najprostsze metody mogą dostarczyć wiedzy niezbędnej do zaprojektowania środowiska sprzyjającego interakcjom. Czasem wystarczy spędzić część dnia na obserwacji, być może zmierzyć niektóre obiekty. Można też sprawdzić, w jaki sposób zmienia się dynamika fasady i ulicy w zależności od pory dnia – wieczorami światło sączy się z wnętrza architektonicznego, odsłaniając je zupełnie inaczej niż zewnętrzne, dzienne. Gdzie przystają przechodnie? Kiedy i na co zerkają? Czy wnęka okienna zachęca do tego, by w niej przysiąść? Co dzieje się w sytuacji, gdy na publiczną ocenę wystawia się bezradnie to, co najbardziej prywatne?
Il. 28. Wnętrza usługowe, w szczególności sklepy, mogą z powodzeniem wykorzystać swoje położenie względem ulicy. Dobrze zaprojektowana witryna zwiększa atrakcyjność fasady i zachęca do tego, by zajrzeć do środka; archiwum prywatne autorki
Il. 29. Niezależnie od tego, czy okno parterowe dotyczy hotelu, domu studenckiego czy mieszkania, wystawienie wnętrza na publiczny ogląd wiąże się z odpowiedzialnością za jakość życia po obu stronach ściany. Nadmierne napięcia skutkują próbami osłonięcia tego, o co nie zadbała architektura; archiwum prywatne autorki