Nr 29/2026 Sozologiczny design
8 Design krytyczny wobec teorii spiskowych. Parafunkcjonalność i ekokrytyka w projektach Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby

Nr 29/2026 Sozologiczny design

Biblioteka
  1. Wstęp 29

  2. Projektowanie wobec nieludzkiej skali i złożoności

  3. Znaczenie oceny cyklu życia w rozwoju produktu dla biznesu i zespołów projektowych

  4. Produkcja odpowiedzialna społecznie i ekologicznie

  5. Gęstość cyfrowa. Sustainable web design w praktyce

  6. Między grzybnią a poliestrem. Dlaczego rewolucja w modzie nie nadchodzi

  7. Z prochu w proch. Projektowanie ubrań według Yuimy Nakazaty

  8. Jak człowiek z gołębiem. Od „wrogiego designu” po międzygatunkową wspólnotę w mieście

  9. Design krytyczny wobec teorii spiskowych. Parafunkcjonalność i ekokrytyka w projektach Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby


8 Design krytyczny wobec teorii spiskowych. Parafunkcjonalność i ekokrytyka w projektach Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby

W odróżnieniu od produktów ochronnych wywodzących się z narracji spiskowych design krytyczny materializuje obawy związane z niewidzialną sprawczością technologii, przenosząc je w obszar doświadczenia i debaty. Dzięki temu staje się narzędziem namysłu nad dezinformacją, postprawdą i niepewnością epoki antropocenu.

http://doi.org/10.52652/fxyz.29.26.8 

Ekokrytyka to interdyscyplinarny nurt badawczy, którego celem jest analiza relacji między ludźmi a środowiskiem naturalnym (lub szerzej: ekosystemami i technologiami) oraz sposobów, w jakie te relacje są reprezentowane w kulturze, literaturze, sztuce i designie. W kontekście kryzysu klimatycznego dąży ona do demaskowania antropocentrycznych założeń i narracji prowadzących do wyparcia problemów ekologicznych oraz technokratycznych iluzji panowania nad naturą. Ponadto poszukuje nowych, nieantropocentrycznych perspektyw – by przywołać tu mroczną ekologię Timothy’ego Mortona1. Nurt ten angażuje zatem problemy ekologiczne w obszar humanistyki, a także rozszerza perspektywę spojrzenia na katastrofę klimatyczną, ujmując ją nie tylko jako przekroczenie limitów planetarnych, lecz również przez pryzmat konsekwencji społecznych, takich jak wyparcie psychiczne i polityczne oraz problem dezinformacji2. W odpowiedzi na te wyzwania humanistyczne i projektowe w niniejszym artykule analizie poddany zostanie potencjał koncepcji parafunkcjonalności Anthony’ego Dunne’a. Parafunkcjonalne projektowanie, poprzez analizę wczesnych projektów Dunne’a i Fiony Raby (Faraday Chair, Placebo Project), może być skutecznym narzędziem demaskującym ideologie techniczne, ujawniając mechanizmy społeczne towarzyszące teoriom spiskowym oraz negacjonizmowi klimatycznemu.

Parafunkcjonalność

Anthony Dunne, brytyjski teoretyk i projektant, definiuje parafunkcjonalność jako postoptymalne podejście projektowe, które wykorzystuje funkcjonalność, aby skłonić użytkowników do refleksji nad wpływem produktów elektronicznych na ludzkie zachowania. Prefiks „para” wskazuje, że projekt działa w sferze funkcjonalności, ale jednocześnie wykracza poza tradycyjny funkcjonalizm. Przedrostek prowadzając wymiar poetycki. Krytyczne projektowanie podważa oczywistość przedmiotów poprzez subwersję – przekracza konwencjonalną logikę ich użytkowania3. Zgodnie z teoretycznymi założeniami Dunne’a, celem nie jest tworzenie projektów pozbawionych ideologii, lecz uznanie, że każdy projekt jest z natury ideologiczny – a przyjazność dla użytkownika często maskuje tę prawdę4.

Wartości i idee zawarte w zaprojektowanych obiektach nie są ani naturalne, ani obiektywne, lecz sztucznie tworzone i milcząco narzucane. Obiekty parafunkcjonalne stają się niejednoznaczne, fikcyjne lub spekulatywne, wymagając interpretacji i wyobraźni od użytkownika. Głównym obszarem zainteresowań teoretycznych Dunne’a jest elektronika, w której największe wyzwania dla projektantów nie dotyczą strony technicznej, lecz metafizyki, poezji i estetyki. Dunne zwraca uwagę, że urządzenia elektroniczne są często sprowadzane do roli interfejsów i opakowań5.

Parafunkcjonalność staje się narzędziem upolitycznienia designu, przekształcając obiekty w nośniki idei, które prowokują do refleksji nad systemami społecznymi, politycznymi i technologicznymi. Dunne krytykuje tradycyjne podejście do designu, skoncentrowane na przejrzystości i efektywności, które prowadzi do biernej akceptacji ukrytych ideologii (na przykład konsumpcjonizmu czy kontroli państwowej). W odpowiedzi proponuje „poetyzację dystansu” – celowe utrudnienie interakcji z obiektem, mające na celu wzbudzenie sceptycyzmu u użytkownika6. Parafunkcjonalność często przybiera formę „gadżetów” – pozornie bezużytecznych przedmiotów, których celem jest wywołanie zaskoczenia lub zakłócenie rutyny. Innymi słowy, parafunkcjonalność udaje funkcję, by budować narrację.

Fotel Faradaya

W swoich krytycznych projektach Dunne nie odwołuje się do wizji natury, lecz raczej do jej techno-naturalnej sprawczości7. Ilustrują to projekty koncentrujące się na działaniu pól elektromagnetycznych (EM) – tych niewidzialnych stref energetycznych powstających, kiedy przemieszczają się ładunki elektryczne. Wszechobecne w naszym środowisku, zarówno naturalnym, jak i antropogenicznym, stanowią one przykład niewidzialnej sprawczości. Wraz z Fioną Raby Dunne stworzył w 1995 roku Fotel Faradaya (Faraday Chair), który opiera się na wszechobecności pól EM generowanych przez urządzenia elektroniczne. Projekt był spekulacją na temat „elektrosmogu”, który w przyszłości może stać się tak uciążliwy, że ludzie będą starali się przed nim chronić. Fotel został zaprojektowany jako osobista, miniaturowa klatka Faradaya – konstrukcja przeznaczona do blokowania pól EM. Mebel ma spawaną stalową ramę tworzącą strukturę przypominającą klatkę wokół potencjalnego użytkownika oraz przezroczyste panele z pleksiglasu. Wewnątrz znajdują się bawełniana poduszka i silikonowy przewód powietrzny8. Projekt ten, będąc prototypem koncepcyjnym (w rzeczywistości obiekt nie spełnia funkcji ochrony przed falami EM), poddany muzealizacji może być rekontekstualizowany i włączony do współczesnej debaty na temat potencjalnej szkodliwości pól EM.

Należy zauważyć, że badania naukowe, przeprowadzone głównie w Danii i Francji, nie wykazały bezpośrednich powiązań między sztucznymi polami EM a chorobami u ludzi9. Obserwuje się jednak wpływ na organizmy inne niż człowiek – by wymienić zakłócenia zdolności ptaków wędrownych, zwłaszcza rudzików10, do korzystania z kompasu magnetycznego, a także znaczący wpływ fal EM emitowanych przez telefony komórkowe na zachowanie pszczół (zjawisko to wywoływało sygnał „piping”, który sygnalizuje rojenie lub wskazuje na lęk kolonii).

Il. 1. Anthony Dunne, Fiona Raby, Faraday Chair, 1995; fot. Jason Evans, dzięki uprzejmości Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby.

Estetyka użytkowania

Dunne proponuje przejście od estetyki obiektu do estetyki użytkowania – elementu charakterystycznego dla późniejszego projektowania spekulatywnego. Wykraczając poza dualizmy formy i funkcji, prowadzi on użytkownika ku doświadczeniu estetycznemu wynikającemu z niejednoznacznego sposobu interakcji z przedmiotem. Fotel Faradaya stanowi doskonały przykład parafunkcjonalnego designu. Chociaż jest to fotel, jego funkcja wykracza poza dosłowną użyteczność. Odsyła nas to do spekulatywnych i performatywnych cech projektowania, które mogą jednak niepokojąco przypominać teorie spiskowe powszechne w społeczeństwach. W naszej wirtualnej rekontekstualizacji Fotel Faradaya można powiązać z teoriami spiskowymi, które pojawiły się przykładowo wraz z wdrożeniem technologii 5G. Należą do nich podejrzenia dotyczące masowego nadzoru, kontroli populacji oraz przekonania na temat zwiększonej śmiertelności ptaków wywołanej tą technologią.

Teorie spiskowe

Teorie spiskowe to fałszywe narracje wyjaśniające złożone zjawiska poprzez odwołanie do tajnych planów, łagodzące lęk przed chaosem dzięki prostym odpowiedziom. Budując poczucie elitaryzmu („znamy prawdę”), stają się narzędziem mobilizacji politycznej, ściśle powiązanym z mechanizmami postprawdy i dosłowną negacją zmian klimatycznych.

Łukasz Drozda opisuje liczne protesty przeciwko budowie masztów telefonii komórkowej w różnych częściach Polski od lat 90. XX wieku11. Argumenty przeciwników konsekwentnie wynikały z podobnych obaw o zdrowie i „szkodliwe promieniowanie”. Drozda podkreśla, że opór przed technologią nie ogranicza się do „prowincji”, ale przejawia się również w środowiskach uważanych za „postępowe”. Opisuje również przypadek Jerzego Webera, fikcyjnej postaci doktora inżyniera stworzonej do sprzedaży akcesoriów „ochronnych” przed promieniowaniem EM, w tym – jak opisuje to politolog – poncza dla koni chroniącego przed elektrosmogiem12.

Pojawia się zatem pytanie o etyczność technosceptycznego projektu Dunne’a. Fotel Faradaya wykazuje podobieństwo do produktów Jerzego Webera, ponieważ opiera się na spekulacjach powierzchownie odwołujących się do badań nad objawami przypisywanymi nadwrażliwości elektromagnetycznej, a zarazem sugerującymi szkodliwy, w tym rakotwórczy, wpływ pól EM na ludzi, którego obecnie badania jednoznacznie nie potwierdzają.. Jak w świetle braku naukowych dowodów na szkodliwość pól EM dla ludzi należy interpretować rolę tego designu parafunkcjonalnego?

Czy prowadzi on do upolitycznienia percepcji środowiskowej i ekognozy (zob. poniżej) czy też przyczynia się do legitymizacji pseudonaukowych lęków i dezinformacji? W Design Noir Dunne rozwija problem pól EM znacznie szerzej, opisując je jako tajemniczą i niewidzialną „przestrzeń Hertza”.

Czarny design i mroczna ekologia

Cechą charakterystyczną tej przestrzeni są niewidzialne krajobrazy fal radiowych, mikrofal i promieniowania z telefonów komórkowych lub wi-fi, które tworzą, jak nazywa to Dunne, „elektroklimat”, „elektrogeografię”, której nie widzimy, ale która wpływa na nasze codzienne życie. Choć „niematerialne”, pola EM są fizycznie obecne i oddziałują z materią. W przeciwieństwie do wirtualnej cyberprzestrzeni, przestrzeń częstotliwości radiowych jest realna; jest to pole fizyczne, w którym żyjemy.

Dunne i Raby piszą: „Pod gładką powierzchnią oficjalnego designu kryje się mroczny i dziwny świat napędzany prawdziwymi ludzkimi potrzebami. Miejsce, w którym przedmioty elektroniczne grają główne role w thrillerze noir […]. Nie wierzymy, że design kiedykolwiek będzie w stanie w pełni przewidzieć bogactwo tego nieoficjalnego świata, i nie powinien. Może jednak czerpać z niego inspirację i rozwijać nowe podejścia oraz nowe role projektowe, tak aby wraz z ewolucją naszego nowego środowiska pozostało miejsce na bogatą i złożoną ludzką przyjemność”13.

Ten cytat można odczytać przez pryzmat mrocznej ekologii Timothy’ego Mortona. Obie perspektywy łączy zainteresowanie tym, co niejednoznaczne, niepokojące i wymykające się prostym podziałom na naturę i technologię. Design Noir nawiązuje do gatunku filmu noir, bazującego na ponurej atmosferze, pesymizmie i moralnej dwuznaczności. Dunne zestawia ten gatunek z konwencjonalnymi hollywoodzkimi blockbusterami – co w kontekście designu oznacza przyjęcie dystansu między designem afirmatywnym a krytycznym. Design afirmatywny koncentruje się na wzmacnianiu istniejących systemów; krytyczny natomiast działa odwrotnie: kwestionuje normy i nawyki, prowokuje dyskusję.

Mroczna ekologia, w odniesieniu do tego dystansu, jest również ekokrytyczną alternatywą dla ekologii normatywnie pojmowanej, czy to w podejściu społeczno-politycznym, czy w ekologicznej transformacji. Zachęca do przyjęcia bardziej złożonej, osobliwej i niejednoznacznej wizji naszej relacji ze środowiskiem, dostrzegając wzajemne powiązania między wszystkimi bytami. Nie oferuje prostych rozwiązań, lecz dąży do zmiany naszej percepcji i otwarcia nas na nowe sposoby myślenia o współistnieniu w obliczu kryzysu ekologicznego. W tym kontekście ekognoza (ecognosis), innymi słowy ekopoznanie, to kluczowy postulat Mortona. Oznacza on porzucenie antropocentrycznej, racjonalnej wiedzy na rzecz postawy akceptującej „dziwność” świata i jego nieuchwytne, złożone aspekty14.

Zacytujmy Dunne’a i Raby raz jeszcze: „Przedmioty elektroniczne […] są często określane mianem »inteligentnych«. Jednak używanie tego terminu […] prowadzi do uproszczonej interpretacji rzeczy, które mimo wszystko są integralną częścią naszego codziennego życia. Przedmioty elektroniczne nie są po prostu »inteligentne«, one »śnią«: emitują promieniowanie w przestrzeń kosmiczną, w otaczające je obiekty, a nawet w nasze ciała. Pomimo obrazów kontroli i wydajności promowanych przez mdły język wizualny »inteligencji«, możemy założyć, że te przedmioty są irracjonalne – lub przynajmniej, że pozwalają swoim myślom błądzić. Rozważanie ich z perspektywy marzeń sennych, a nie inteligencji, otwiera je na o wiele bardziej stymulujące interpretacje”15.

„Sny” opisane przez Dunne’a i Raby to wpływ pola EM, który stwarza możliwości inwigilacji. Teoretycy odwołują się do szeregu problemów związanych ze spektrum EM, od jego wykorzystania jako broni po całkowitą przezroczystość. Podstawowym źródłem teorii spiskowej dotyczącej pola EM jest brak zaufania do władzy i korporacji, przekonanie o ukrywaniu prawdy na temat szkodliwości pól EM w imię zysku. Do czynników przyczyniających się do tego zjawiska należą również dezinformacja i brak rzetelnej wiedzy naukowej, a także poczucie utraty kontroli. Osoby wykorzystujące dezinformację społeczną za pośrednictwem mediów produkują faktoidy, czyli „ujawnienia ukrytych prawd”, które służą przede wszystkim sprzedaży i dystrybucji pseudonaukowych produktów ochronnych.

Chociaż produkty ochronne wiążą się z wymiernymi zyskami, projekty Dunne’a i Raby zdają się unikać powiązań z rozpowszechnianiem dezinformacji, koncentrując się na doznaniach estetycznych użytkowników i ich udokumentowanym uczestnictwie. W tym kontekście interesujący jest projekt Placebo.

Projekt Placebo

Składał się on z serii siedmiu fikcyjnych urządzeń przypominających gadżety elektroniczne. Każde z nich miało emitować subtelne pola EM o określonych właściwościach, wpływając na różne aspekty samopoczucia użytkownika (na przykład poprawiając nastrój, uspokajając, wspomagając sen czy neutralizując szkodliwe pola EM). Kluczowym elementem było to, że urządzenia te były albo puste w środku, albo zawierały nieaktywne komponenty. Ich działanie opierało się wyłącznie na sugestii i efekcie placebo. Dunne i Raby rozdawali te urządzenia uczestnikom, opisując ich domniemane funkcje, obserwując reakcje obdarowywanych, przeprowadzając wywiady i dokumentując je fotograficznie.

Celem tego projektu było zbadanie siły sugestii i efektu placebo w kontekście technologii. Projekt badał naszą rosnącą zależność od technologii i wiarę w jej zdolność do rozwiązywania problemów (nawet tych związanych z dobrostanem).

Analiza porównawcza teorii spiskowej i projektu Placebo

Projekt igrał z naszymi lękami i niepewnościami dotyczącymi niewidzialnych sił, takich jak pola EM, oraz z poszukiwaniem „ochrony” przed nimi. Dostrzegamy zatem podejście zarówno krytyczne, jak i spekulatywne do problemu dezinformacji, siły sugestii i efektu placebo, a przede wszystkim ukierunkowanie na to, co teoria designu dotychczas ignorowała: narastający problem rozprzestrzeniania się teorii spiskowych i dystrybucji produktów typu „Jerzy Weber”. Spekulatywnym echem tego projektu jest refleksja nad potencjalną potrzebą rozszerzenia designu na ochronę ludzi i – wykroczmy poza ramy antropocentryczne – nieludzi przed działaniem stworzonego przez człowieka pola EM, chroniącego na przykład pszczoły czy rudzika.

Il. 2. Anthony Dunne, Fiona Raby, Placebo Project, Compass Table, 2001, portret; fot. Jason Evans, dzięki uprzejmości Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby.

W tym przypadku projektanci wcielili się w badaczy, najpierw przeprowadzając przegląd istniejącej wiedzy na temat oddziaływania fal EM (obejmujący badania naukowe, historyczne, ale także, z pewnym dystansem krytycznym, doniesienia prasowe). Następnie opracowali prototyp, który z definicji był „placebo” i który użytkownicy „zaadoptowali” w celu jego przetestowania. Po trzecie, przeprowadzili wywiady z użytkownikami, które stanowiły istotną i uzupełniającą część projektu. Zakres tych badań wykroczył zatem poza zidentyfikowanie problemu i znalezienie uniwersalnego rozwiązania, a następnie uwzględnienie partycypacji. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod projektowania Placebo odwróciło model partycypacji – użytkownicy angażowali się, wcielając się w betatesterów. W ten sposób projekt wykroczył poza tradycyjne ramy myślenia projektowego, obejmując krytyczną refleksję nad stanem psychicznym człowieka w obliczu technologii i dezinformacji.

Urządzenia placebo stanowią przykład ekognostycznego oswajania „dziwności” pola EM. Projekt prowokuje pytanie: Czy „elektrosmog” zostanie w przyszłości uznany za nową granicę planetarną? Placebo toruje drogę do dalszych badań nad podobnymi zjawiskami, takimi jak zanieczyszczenie hałasem (hałas miejski, infradźwięki) i skażenie światłem (nadmierne sztuczne światło wpływające na ekosystemy), jak również coraz częściej poruszanym problemem wszechobecności mikro- i makroplastiku.

Projekt Dunne’a i Raby wykracza poza estetyczne ramy obudowy urządzenia elektronicznego, prowokując dyskusję. Co jednak najważniejsze, dyskusja ta umożliwia społeczne spotkanie aktorów o sprzecznych interesach: naukowców i szarlatanów. Projekt ten z jednej strony rozszerza swój zasięg na mroczny obszar teorii spiskowych, z drugiej zaś demontuje mechanizmy politycznego milczenia. Te mechanizmy są utrzymywane przez technooptymistyczne projektowanie komercyjne, oparte na praktyce greenwashingu i inżynierii (w tym na projektach geoinżynieryjnych mających „ratować planetę”)16.

Zbiór podmiotów

„Elektrosmog” staje się obiektem rzeczywistym, obejmującym zarówno element istniejącej teorii spiskowej (wraz z jej zwolennikami), jak i jej związek z konkretnymi działaniami (na przykład niszczeniem stacji bazowych). Podobnie jak w podejściu nauk o Ziemi, wpływ pola EM i jego przyczynowość są obiektem debaty i niepokoju. Należy tu jednak dokonać istotnego rozróżnienia: jeśli przeniesiemy te pytania na katastrofę klimatyczną i szóste masowe wymieranie, to zjawiska te są realnym, naukowo potwierdzonym faktem. W przypadku wpływu pól EM na człowieka, pozostajemy w sferze hipotez i lęków niepotwierdzonych konsensusem medycznym. Jednak na poziomie społecznym oba te zjawiska – katastrofa klimatyczna i „elektrosmog” – funkcjonują jako złożone układy oddziaływań antropogenicznych, naturalnych i hybrydowych. Są one wewnątrzaktywne, ponieważ ich sprawczość nie należy wyłącznie do człowieka, natury ani technologii, lecz wyłania się z relacji między nimi. Taki rozproszony charakter przyczynowości wzmacnia poczucie zagrożenia ze strony niewidzialnych sił, trudnych do jednoznacznego zlokalizowania i kontrolowania.

Il. 3. Anthony Dunne, Fiona Raby, projekt Placebo, Compass Table, 2001, portret; fot. Jason Evans, dzięki uprzejmości Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby.

Il. 4. Anthony Dunne, Fiona Raby, projekt Placebo, Electro-Draught Exluder, 2001, portret; fot. Jason Evans, dzięki uprzejmości Anthony’ego Dunne’a i Fiony Raby.

W projekcie Dunne’a i Raby idee skrajnych grup stają się realnym, namacalnym obiektem – nie dziełem sztuki, lecz przedmiotem codziennego użytku, narzędziem, które jednak ze względu na swoją parafunkcjonalność wywołuje u użytkowników potrzebę jego ochrony.

Lauren, jedna z użytkowniczek, poczuła się zmuszona do ochrony przedmiotu, a nawet śniło jej się, że jest uszkodzony. Projekt, będący w istocie narzędziem wadliwym, staje się niewygodny, ponieważ nie spełnia żadnej konkretnej funkcji, ujawniając tym samym swoją „dziwną”, ekognostyczną obecność. W przypadku Lauren przekształca się ona w subiektywizację (podobną do tego, jak postrzegamy psy i koty domowe, z jednoczesnym zwiększeniem czujności i troski). Potrzeba „ochrony” obiektów odzwierciedla postantropocentryczne przesunięcie relacji człowiek – artefakt w stronę większej równości17.

Projekty Dunne’a i Raby sugerują ukryte ramy metodologiczne, których sami twórcy nigdy w pełni nie steoretyzowali. Model ten opiera się na triangulacji (obiekt, obraz, narracja), w skład której wchodzi: antropologiczne badanie terenowe – prototypy parafunkcyjne powierzone są małej grupie użytkowników, którzy „adoptują” je w codziennym życiu; systematyczna dokumentacja fotograficzna – każdy moment użycia (udany, niewłaściwy lub udaremniony) jest uchwycony na zdjęciu, aby zachować sytuacyjny i emocjonalny wymiar doświadczenia; wywiady poadopcyjne – projektanci zbierają historie i obawy, jakie wywołuje dany obiekt, dając w ten sposób dostęp do sposobu ekspresji użytkownika.

Poprzez tę triangulację Dunne i Raby przesuwają ocenę obiektu poza kanony funkcjonalistyczne i modernistyczny podział na formę oraz funkcję. Obiekt zostaje ujęty w perspektywie performatywnej estetyki użytkowania: nie chodzi już o to, czy działa ani jak wygląda, ale o to, w jaki sposób przekształca przekonania i na nas wpływa.

Protokół ten wyraźnie ujawnia węzeł napięć społecznych, który łączy się z kwestią „elektrosmogu”: z jednej strony są to zwolennicy teorii spiskowych, z drugiej zaś bardziej umiarkowana część społeczeństwa, która wprawdzie nie podziela idei „wielkiego spisku”, ale wątpi w nieszkodliwość sieci bezprzewodowych, niepokojona przez sprzeczne przepływy informacji i dezinformacji.

Ukazując tę szarą strefę technologicznego niepokoju – i pozwalając nam jej doświadczyć – metoda opisana przez Dunne’a i Raby dostarcza pragmatycznego narzędzia: przekształca abstrakcyjne opozycje ideologiczne w negocjowalne sytuacje materialne, otwierając przestrzeń, w której design staje się, by tak rzec, laboratorium mediacji kulturowej za pośrednictwem nowych technologii z ich techno-naturalną sprawczością.

Dostrzegalna różnica między przypadkiem Jerzego Webera a projektem Placebo ma wymiar ontologiczny. Podczas gdy według teorii spiskowych „elektrosmog” jest narzędziem kontroli w rękach korporacji i „rządu światowego”, w ujęciu brytyjskich projektantów zyskuje sprawczość nieantropocentryczną, która wyłania się z materialnej obecności obiektu, jego domniemanych właściwości oraz relacji, jakie nawiązuje zarówno z człowiekiem, jak i środowiskiem, korespondując z filozofią posthumanizmu i mrocznej ekologii.

Wnioski

Analiza Fotela Faradaya i projektu Placebo dowodzi, że parafunkcjonalność stanowi skuteczne narzędzie ekokrytyczne, wykraczające poza ramy tradycyjnego designu. Poprzez celową niejednoznaczność artefaktów Dunne i Raby generują sytuacje performatywne, prowadzące do ekognozy – konfrontacji z technologiczną „dziwnością” (Morton). W dobie postprawdy metoda ta pozwala zmaterializować abstrakcyjne lęki (jak obawa przed elektrosmogiem), przekształcając je z pożywki dla teorii spiskowych w przedmiot negocjacji. Design parafunkcjonalny staje się zatem laboratorium mediacji kulturowej, w którym technologiczny niepokój zostaje przetworzony w krytyczną debatę nad rolą artefaktów w antropocenie.

Publikacja 29.07.2026